To kolejny taki przypadek po tym, jak policja zatrzymała ojca, który latami gwałcił córkę we wsi pod Siemiatyczami. Jak donosi "Głos Szczeciński", prokuratura nie chce zdradzać szczegółów makabrycznej sprawy ze Szczecina. "Mogę jedynie powiedzieć, że prowadzimy takie postępowanie. Jedna osoba trafiła do aresztu" - mówi gazecie Małgorzata Wojciechowicz.

Reklama

Jednak mężczyzna, który gwałcił córkę, już raz wywinął się sprawiedliwości. Gdy sprawa gwałtów wyszła na jaw, zatrzymała go policja. Jednak sąd nie chciał go zamknąć za kratami. Zalecił jedynie dozór policyjny i puścił mężczyznę wolno. Ten wrócił do domu i zaczął znęcać się nad rodziną. Dopiero po dwóch tygodniach, gdy policja znów przyszła po niego, sąd zmienił zdanie i zamknął go w areszcie.

>>>Przeczytaj historię ojca gwałciciela z Siemiatycz

O tym, że Julian T. jest ojcem dziecka własnej córki, świadczą badania DNA - pisze "Głos Szczeciński". Jednak to nie było tajemnicą dla nikogo z rodziny. Wszyscy wiedzieli, że ojciec zaczął gwałcić dziewczynę, gdy była jeszcze nieletnia. Teraz skończyła ledwie 18 lat.

"Wszyscy sądzą, że takie koszmary dzieją się tylko w zapadłych wioskach. To nieprawda. Oni żyli w centrum miasta. Wśród sąsiadów, znajomych" - mówi rozmówca gazety.

Koszmar rozgrywał się w kamienicy w szczecińskiej dzielnicy Niebuszewo. Przerwali go bracia dziewczyny, którzy zawiadomili policję. Dlaczego dopiero teraz? Czemu milczeli przez tyle lat? Na razie wiadomo jedynie, że bracia przed poinformowaniem policji pokłócili się z ojcem.

Dziecko z kazirodczego związku ma już dwa lata. Mężczyzna usłyszał zarzuty kazirodztwa, za co grozi mu pięć lat więzienia. Nie wiadomo, czy prokuratura zdecyduje się postawić mu inne zarzuty - śledczy milczą na ten temat.

"Ona była zastraszona. Straciła dziewictwo z własnym ojcem, gdy miała kilkanaście lat. Przeżyła koszmar" - mówi rozmówca "Głosu Szczecińskiego".

>>>Przeczytaj, jak Tusk chce kastrować pedofilów