W sumie za pacyfikację śląskich kopalni sąd skazał 14 byłych zomowców na kary od 3,5 do 6 lat więzienia. Dwunastu miało się zgłosić w zakładach karnych w poniedziałek. Trzynasty z nich został wezwany na 22 września. Czternasty - były dowódca plutonu specjalnego ZOMO Romuald Cieślak, który dostał najwyższą karę - jest za kratami od maja ubiegłego roku. Wtedy katowicki sąd okręgowy nakazał jego aresztowanie.
>>>Dowiedz się więcej o wyrokach dla zomowców
Sąd cierpliwie czekał na skazanych zomowców od poniedziałku. Wtedy do więzień zgłosiło się dwóch z nich. Do wczoraj, kiedy to minął ostateczny termin stawienia się w zakładzie karnym, zdecydowało się na to trzech kolejnych zomowców.
Kilku byłych milicjantów chce odroczenia kary. Argumentują to trudną sytuacją rodzinną bądź złym stanem zdrowia. Złożyli już wnioski w tej sprawie i od sądu zależy teraz, czy te wnioski będą uwzględnione, czy też nie. Szkopuł w tym, że zgodnie z prawem, złożenie takiego wniosku nie zwalnia od stawienia się w wyznaczonym terminie w więzieniu.
Wiadomo, że jednego ze skazanych zomowców - Edwarda Ratajczyka - kara już nie spotka. Jego ciało znaleziono w mieszkaniu w Sosnowcu. Według śledczych, sekcja zwłok wykazała, że nie został zamordowany. Nadal nie ma jednak pewności, czy nie popełnił samobójstwa. To mają wykazać następne badania.
>>>Jeden ze skazanych zomowców nie żyje
W czasie odblokowywania kopalni "Wujek" 16 grudnia 1981 roku od kul zginęło dziewięciu górników, 21 innych doznało ran postrzałowych. Dzień wcześniej, w czasie pacyfikacji "Manifestu Lipcowego", postrzelonych zostało czterech górników.
Czerwcowy wyrok w sprawie pacyfikacji śląskich kopalń na początku stanu wojennego to pierwsze prawomocne orzeczenie w 15-letniej historii rozpatrywania tej sprawy przez katowickie sądy.