Wołomińscy policjanci wpadając do jednego z domów nawet nie przypuszczali, że zamiast "dziupli" z jednym skradzionym samochodem, odnajdą wielką, profesjonalnie urządzoną plantację marihuany. Fabryczka była tak duża, że zajmowała aż trzy piętra budynku.
Fabryczka zajmowała aż trzy piętra budynku
Konopie miały idealne warunki
Policjanci wpadli do jednego z domów w Kobyłce, szukając skradzionego peugeota 307. Oprócz samochodu, znaleźli profesojnalną fabryczkę marihuany. Przestępcy doprowadzali do doniczek wodę, mieli też odpowiedni system grzewczy i specjalne lampy, tak by konopie miały idealne warunki.
Funkcjonariusze znaleźli teź dokładną dokumentację całej fabryczki - w jakim stanie są rośliny, jak długo które rosną i jakimi nawozami były podlewane.
Mało tego, przestępcy, by uniknąć podejrzeń, tak przerobili licznik energetyczny, by nie pokazywał, że w budynku zużywa się prąd.
Oczywiście właściciel domu, 47-letni Dariusz Sz., do niczego się nie przyznaje i twierdzi, że budynek komuś wynajął.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane