Brak granic w Unii nie oznacza, że możemy bezkarnie wozić nielegalny towar do sąsiadów. A tak właśnie sądzili przemytnicy z Suwałk. Papierosy, które szmuglowali przez polsko-litewską granicę, nie były - jak zazwyczaj - schowane w kołach czy w bagażniku. Auto, którym przejechali pod nieczynnym wiaduktem straży granicznej, wyglądało tak, jakby brało udział w przestępczym konkursie na ładowność.
Gdy przemytnicy przejeżdżali przez zdemontowane bramki przejścia w Budzisku (Podlaskie), przechodnie przecierali oczy ze zdumienia. Takiej bezczelności jeszcze tam nie widziano. Samochód
przestępców dosłownie szurał po jezdni od ciężaru kontrabandy.
Gdy funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali wóz, od razu wiedzieli, że coś jest nie tak. Po otworzeniu drzwi nielegalne paczki wysypywały się z samochodu. Po przeliczeniu towaru okazało
się, że w aucie spakowano w sumie 765 tysięcy sztuk papierosów. Ich wartość szacuje się na około 260 tysięcy złotych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|