Dziennik Gazeta Prawana logo

Są zarzuty za katastrofę wojskowej CASY

16 grudnia 2008, 11:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Są zarzuty za katastrofę wojskowej CASY
Inne
Za śmierć 20 oficerów, którzy zginęli w katastrofie CASY, odpowiada Leszek L., były dowódca 13. eskadry lotniczej w Krakowie - uważa prokuratura. Śledczy postawili lotnikowi zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Jak dowiedział się DZIENNIK, Leszek L. wyznaczył pilotów, z których jeden nie miał uprawnień do latania w nocy, a drugi nie mógł pilotować tej wersji maszyny.

W swój ostatni lot samolot CASA wyleciał 23 stycznia 2008 roku. Na jego pokładzie była elita polskiego lotnictwa - 20 doświadczonych żołnierzy, w tym czterech członków załogi. Maszyna runęła na ziemię tuż przed planowanym lądowaniem na lotnisku w Mirosławcu. Nikt nie przeżył.

>>>Przeczytaj ustalenia komisji wypadków lotniczych

"Zarzut dotyczy tego, że dowódca wyznaczył do przeprowadzenia tego lotu pilotów, z których jeden nie był przeszkolony do latania na tej wersji samolotu CASA, a drugi nie miał uprawnień do pilotowania w nocy" - powiedział DZIENNIKOWI podpułkownik Zbigniew Rzepa z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, która prowadzi śledztwo.

Dodał, że jeden z zarzutów dotyczy też naruszenia programu szkolenia na samolotach transportowych. Za niedopełnienie lub przekroczenie obowiązków grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Rozbita CASA różniła się nieco od innych samolotów tego typu - już wcześniej posiadanych przez polskie lotnictwo. Była najnowszym egzemplarzem, który przybył do Polski zaledwie kilka miesięcy przed wypadkiem i miała dodatkowe wyposażenie nawigacyjne i elektroniczne. Według raportu komisji badającej wypadek piloci nie wykorzystali urządzenia ostrzegającego przed zbliżaniem się do ziemi - prawdopodobnie nie wiedzieli, że pilotowana przez nich maszyna je posiada.

>>>Przed katastrofą CASA zboczyła z kursu

W maju 2008 roku specjalna komisja badająca przyczyny katastrofy wskazała jako jej winnych 23 osoby. Zdaniem komisji, między innymi źle dobrano załogę maszyny, która nie poradziła sobie z lotem w fatalnych warunkach atmosferycznych.

Z raportu komisji wypadków lotniczych wynika, że podczas przygotowań do feralnego lotu roiło się od błędów. Popełnił je zarówno pilot, jak i obsługa naziemna lotniska w Mirosławcu. Do tragicznego wypadku przyczyniły się też zła pogoda, niewłaściwa organizacja lotu i złe szkolenie pilotów w 13. eskadrze lotniczej w Krakowie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj