"Ruch w przedświątecznym tygodniu jest ze dwa razy większy niż normalnie. Ale więcej nic nie powiem" - mówi z obcobrzmiącym akcentem kobieta odbierająca telefon w gdańskiej agencji towarzyskiej. Podobnie jest w Krakowie, Poznaniu, Warszawie czy Wrocławiu - wszędzie trwa ożywiony ruch w interesie.

Reklama

"Oj przychodzą, pewnie, że tak. Mam nawet takiego pana, który sobie wizytę zarezerwował na dzień przed wyjazdem z żoną do teściów do Płońska. Mówi, że musi się zrelaksować, bo potem utknie z rodziną i klapa" - tłumaczy Violetta pracująca w agencji towarzyskiej w centrum stolicy.

Podwajają obroty

Podobnych historyjek ma w zanadrzu kilka. Dodaje, że klienci często przychodzą także po samych świętach. "Jak tylko mogą, to się z domu wyrywają. Na pasterkę pójdą, grzecznie z rodziną zasiądą do stołu, a po dwóch dniach do nas" - śmieje się.

Violetta wyszła na chwilę przed kamienicę, w której mieści się agencja, by zapalić papierosa, ale zaraz musi wracać, bo ponagla ją barczysty ochroniarz.

>>> Korzystając z usług prostytutki, można ponieść karę

Wszystkie panie do towarzystwa, które zgodziły się rozmawiać z DZIENNIKIEM, twierdzą, że z roku na rok pojawia się w tym okresie coraz więcej nowych twarzy. "No i na zarobki nie można narzekać, podwajamy obroty" - cieszy się kobieta z poznańskiej agencji.

Zniżki świąteczne i promocje?

Ze wzmożonego ruchu w domach publicznych w tym okresie zadowoleni są także taksówkarze. "Robię dwa razy więcej kursów pod agencje niż zazwyczaj, no i napiwki są lepsze" - zdradza Lesław, pracownik krakowskiej korporacji taksówkowej. Jak wygląda typowy pasażer? "Dobrze ubrany, kulturalny, pewnie nie najgorzej zarabia. Zdarza się, że w trakcie jazdy opowiada o żonie i dzieciach albo o przygotowaniach do świąt" - mówi.

Taksówkarz nie jest tym szczególnie zbulwersowany. Jego zdaniem mężczyźni chcą odreagować, bo w domu przed świętami panuje napięta atmosfera. "Sprzątanie, pomaganie w kuchni, kupowanie prezentów, przygotowanie do wizyty teściów. Trzeba ze wszystkim zdążyć, żeby żona się nie czepiała. Nie dziwi mnie, że panowie chcą się od tego odciąć" - tłumaczy.

Znany seksuolog profesor Zbigniew Izdebski wylicza jeszcze inne powody, które mogą uzasadnić grudniowy popyt na ten rodzaj usług. "Być może agencje towarzyskie wprowadzają jakieś zniżki świąteczne lub inne atrakcje przyciągające więcej mężczyzn. Poza tym są klienci, którzy czują się agencjach jak w domu rodzinnym, odwiedzają więc bliskie sobie osoby" - mówi.

Przypomina też, że kiedy w 2004 roku przeprowadzał badania i rozmawiał z 400 kobietami z seksbiznesu, nie mówiły one o przedświątecznym nawale klientów. Wtedy było wręcz przeciwnie. "Jednak w tej branży dużo rzeczy szybko się zmienia" - dodaje.

Kolejka w wigilię

Te zmiany doskonale opisuje 27-letni Piotr, który od 10 lat mieszka naprzeciwko domu publicznego w centrum stolicy. Warszawiak podkreśla, że wbrew pozorom ceni sobie obecność takich sąsiadów. Dbają o porządek na klatce schodowej, o to, aby winda była sprawna, wymieniają przepalone żarówki. Przyzwyczaił się nawet do nocnych dzwonków do drzwi od klientów, którzy pomylili numer. Ale grudniowy najazd na agencję w ubiegłym roku zaszokował go. "Największy ruch był przed świętami" - mówi.

Apogeum nadeszło w wigilię. "Nie mogłem uwierzyć własnym oczom - na klatce stała kolejka" - opowiada. Zmieniła się wtedy także klientela. W normalne dni przychodzili panowie w wieku od 18. do 60. roku życia, tymczasem w wigilię pojawiali się głównie panowie w wieku 35-45 lat. Wyglądali jak przykładni mężowie i tatusiowie. Podjeżdżali samochodami, w których na czas usługi zostawiali świąteczne prezenty. Czasami nawet w kolejce stali z siatkami.

Reklama

"Nie wiem, co w nich mieli - może zakupy, może prezenty dla prostytutek albo rodziny" - wspomina Piotr.

"Głupi krok mężczyzn"

Jaka może być przyczyna tej "gorączki"? Krzysztof Korona, psycholog, seksuolog i psychoterapeuta zauważa, że święta Bożego Narodzenia są na tyle stresującym wydarzeniem, że znalazły się na skali Holmsa, która mierzy poziom stresu. Pojawia się on w tym czasie na różnych poziomach i z różnych przyczyn - wywołuje go choćby potrzeba większej ilości gotówki, konieczność robienia zakupów, wybierania prezentów, czy wreszcie zamieszanie w domu spowodowane porządkami, podejmowaniem decyzji o zaproszeniu gości...

"A skoro jest wysoki poziom stresu, to pojawia się potrzeba jego zredukowania. Jedni stosują w tym celu jogging, inni techniki relaksacyjne, a jeszcze inni zwiększają swoją aktywność seksualną. Nie zawsze godzą się na nią żony - to one przed świętami są najbardziej zajęte. Na dodatek w małżeństwie wybuchają kłótnie o to, kto ma sprzątać, do kogo iść itp. Niektórzy mężczyźni decydują się więc na głupi krok i odwiedzają agencje towarzyskie" - komentuje psycholog.