Widok kapiącej z sufitu wody podziałał na mieszkańca łódzkich Chojen jak płachta na byka. Mężczyzna chwycił za siekierę, wbiegł do sąsiada zalewającego mu mieszkanie i w odwecie porąbał laptopa, lodówkę, zlew i frytkownicę. Jego gorący temperament ostudzili dopiero policjanci.
Sąsiedzki samosąd rozegrał się w sobotę, ale dopiero dziś poinformowała o nim policja. Z relacji poszkodowanego wynika, że do jego mieszkania wbiegł sąsiad z siekierą w ręce. Krzyczał, że po ścianach jego mieszkania leje się woda. Nie zważał na przeprosiny i skierował się prosto do kuchni. Tam zaczął rąbać wszystko, co znalazło się w zasięgu ręki.
"Wielokrotnie interweniujemy w sąsiedzkich awanturach. Ale z taką skalę agresji spotyka się rzadko" - mówi DZIENNIKOWI Mirosław Micor z łódzkiej policji.
Poszkodowany wezwał policję, patrol zatrzymał agresywnego mężczyznę. Zaatakowany sąsiad swoje straty ocenił na ponad 3 tysiące złotych, napastnikowi grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane