To jakaś bzdura będzie. Przecież teraz nie tylko prawdziwych baców mniej, a i nawet owiec jest ze trzy, cztery razy mniej, ile kilkanaście lat temu. Kto więc tam
będzie na takie egzaminy chodził.
Gospodarka szałaśnicza? To jak na pięć miesięcy idzie się na hale owce wypasać i potem ser, oscypki i bryndzę się robi. A potem przez zimę gospodarka to już jest krówka, świnki,
kaczuszki. I oni naprawdę chcą z tego pytać? Toż to niepoważne.
A po co? Tyle lat bace i juhasi owce paśli, choć nic o tym nie wiedzieli, i dobrze było. To się wszystko wie z praktyki, a nie z jakichś tam teoryj. A zresztą co oni tam mogą narzucić,
przecież pola są prywatne i owce są prywatne. Nikt ludziom bez certyfikatu zabronić wypasać nie może, choćby się na tym nie znali.
p
, baca z Nowego Targu i prezes Związku Baców