Nie będzie podatku za duży biust. Marks&Spencer uległ protestom oburzonych kobiet i wyrównał ceny staników. Do tej pory te z rozmiarem DD były droższe niż te przeznaczone dla kobiet z mniejszym biustem. W ramach przeprosin zrobił też dwutygodniową sprzedaż z 25 proc. rabatem.
Wszystko zaczęło się od 30-letniej Beckie Williams, która wścieła na praktyki Mark&Spencer rozpoczęła akcję protestacyjną na Facebooku pod nazwą "Busts 4 Justice". Wykupiła też akcje Marks&Spencer, aby móc wystąpić na walnym zgromadzeniu firmy i dać wyraz swemu niezadowoleniu. Wysokie ceny bielizny z wielkim rozmiarem określiła jako dyskryminację.
Do jej akcji w internecie przyłączyło się ponad 14 tys. pań, które zgodnie walczyły o równouprawnienie dla kobiet, które zostały hojnie obdarzone przez naturę
Brytyjski sklep na początku się bronił, że produkcja dużych biustonoszy jest po prostu... droższa. Jednak po zmasowanym ataku uległ i wyrównał ceny. A na pocieszenie dorzucił rabat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|