SUROGATKA*: Usłyszałam kiedyś historię bezdzietnego małżeństwa, które chciało wynająć surogatkę. Wpisałam to słowo w internecie i zaczęłam czytać o matkach zastępczych. Pomyślałam, że mogłabym to robić. Moja sytuacja finansowa jest dramatyczna. Mam kilkoro dzieci, a z dorywczej pracy ledwie da się wyżyć. Jakikolwiek niespodziewany wydatek powoduje, że natychmiast popadamy w długi.
Tak. Choć oczywiście ważne jest też, że mogłabym pomóc jakiejś parze.
Nie. Smutno mi, kiedy to mówię, ale takie jest życie. Są może kobiety, które gotowe byłyby to zrobić bezinteresownie, ale ja nie. Przecież z tym łączy się spore ryzyko, bo może się zdarzyć, że urodzi się chore dziecko i rodzice biologiczni nie będą go chcieli. Wtedy oddałabym je do adopcji.
Taka opcja nie wchodzi w grę. Ja wiem, że to nie będzie moje dziecko. Poza tym w mojej sytuacji finansowej po prostu nie jestem w stanie wychowywać kolejnego.
Zgodziłabym się.
A czy jak mąż zostawia żonę, której ślubował miłość do końca życia, to jest etyczne? A kiedy ojciec zostawia dzieci i nie daje znaku życia, to jest etyczne? Jest wiele rzeczy, które są niemoralne i nieetyczne. I co z tego?
A czy pan Gowin ma dzieci?
No właśnie. Dlatego nigdy nie zrozumie, co czują ludzie, którzy nie mogą mieć własnego dziecka. Poza tym niech pan Gowin weźmie pod uwagę, że decyzja o zostaniu surogatką to nie jest zachcianka. To decyzja głęboko i poważnie przemyślana zarówno przez parę, która po latach starań o własne dziecko próbuje kolejny raz, jak i kobietę, która może im pomóc, a jednocześnie pomóc sobie, biorąc wynagrodzenie.
Jest wiele pilnych wydatków, ale przede wszystkim chciałabym dać coś swoim dzieciom. Na pewno kupiłabym im komputer i rowerki.
*Surogatka, jedna z kobiet, które można wynająć przez firmę Elżbiety Szymańskiej