Dziennik Gazeta Prawana logo

Opole, czyli odgrzewany kotlet

12 października 2007, 11:31
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Dziś początek 43. Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Organizatorzy obiecują przywrócić mu blask i świetność z lat 60. i 70. DZIENNIK przygląda się imprezie i przewiduje... wielką klapę!
To, co na razie udało się organizatorom, to przywrócenie atmosfery z tamtych lat przed... kasą. Sprzedaż biletów w internecie? A gdzie tam! Wejściówki można było kupić tylko w jednym miejscu. Jak za starych dobrych czasów, pod Miejskim Ośrodkiem Kultury w Opolu kolejka ustawiła się już w nocy - szydzi DZIENNIK.

Na gwiazdy i nowe przeboje również nie powinniśmy liczyć, bo w Opolu od dawna nie udało się wylansować niczego świeżego. Nawet sami piosenkarze nie mają o tym festiwalu dobrej opinii.

"Opole to imprezka z jednej strony jadąca na fali popularności z lat 60. i 70., a z drugiej - próbująca zawładnąć umysłami ludzi, którzy wszystko ogladają w telewizji i muzykę mają głęboko w d..., a takich jest większość" - bez ogródek mówi Kazik Staszewski.

O tym, czego nie należy się spodziewać po opolskim festiwalu, czytaj w dzisiejszym DZIENNIKU.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj