Z górskich lasów na szlaki wyszły niedźwiedzie, skuszone słońcem i dojrzewającymi borówkami. TOPR-owcy przestrzegają: pod żadnym pozorem nie wolno się do nich zbliżać! Taki miś ma niewiele wspólnego z łagodnym i dobrodusznym Kubusiem Puchatkiem.
Od samego rana w zakopiańskiej siedzibie TOPR-u urywają się telefony. Dzwonią turyści, którzy przeżyli bliskie spotkanie z niedźwiedziami, bo misie nadspodziewanie licznie wyległy na górskie ścieżki.
Ratownicy radzą, by omijać niedźwiedzie szerokim łukiem. Mogą być bowiem bardzo niebezpieczne. Wczoraj w Bieszczadach niedźwiedź zabił żubrzycę. Dlatego jeśli ktoś spotka się oko w oko z misiem, lepiej niech zrzuca plecak i czym prędzej zwiewa. Jest szansa, że niedźwiedź wtedy zainteresuje się plecakiem, a nie turystą.
A w Tatrach warunki do wędrówek znakomite. Piękna słoneczna pogoda. Kolej linowa na Kasprowy Wierch kursuje normalnie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|