"Zawiadomienie o przestępstwie otrzymaliśmy 7 lipca. A dziś aresztowaliśmy trzech podejrzanych" - mówi dziennikowi.pl Sławomir Luks z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku, który nadzoruje śledztwo. To dwóch policjantów - szef jednego z wydziałów logistyki w Komendzie Głównej i jego podwładny oraz jeden cywilny referent. Wszyscy odpowiedzą za to samo - korupcję i przekroczenie obowiązków służbowych.
Mechanizm afery był prosty. Najpierw panowie jeździli na sute biesiady organizowane przez firmy, dostawali za darmo samochody i wczasy zagraniczne. Gdy pojechali odbierać samochody, bez wahania podpisali papiery, że samochody są sprawne i przygotowane do pracy w policji. Tyle że to było kłamstwo. Wtedy jednak nawet się nie zastanowili.
Wyciągnęli z komendy ponad 5 milionów złotych i przekazali je importerowi, by ten mógł naprawić samochody. Inaczej musiałby zapłacić 650 tys. zł za złamanie umowy. A tak wszystko było załatwione... aż do publikacji DZIENNIKA. Teraz łapownikom grozi aż 10 lat więzienia.