Spadł z drzewa i nadział się na ostre metalowe pręty ogrodzenia, które otaczało przedszkole - tak tragicznie zakończyła się zabawa 11-latka z Tarnobrzega. Dziecko nie żyje. Teraz policja bada, jak mogło dojść do tak strasznego wypadku.
Chłopiec zrywał śliwki rosnące na drzewie. Ale w pewnym momencie stracił równowagę i spadł na metalowy płot. Według świadków tragedia rozegrała się ok. godziny 16, większość zgromadzonych ludzi zauważyła dziecko dopiero, gdy leżał na ziemi. Prawdopodobnie już wtedy nie żył, bo zgłoszenie o jego śmierci trafiło na policję o godzinie 16.20.
To niestety już kolejny podobny wypadek. W pierwszej połowie sierpnia 16-latek ze Stalowej Woli spadł z drzewa, po tym jak starał się zdjąć z niego piłkę, i nadział się na jeden z prętów szkolnego ogrodzenia. Na szczęście przeżył.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|