"Piękny memoriał. I pozytywny gest stwierdzenie wprost, że współpraca z bezpieką to grzech, a duchowni, którzy donosili, powinni zrezygnować z pełnionych w
Kościele funkcji i powiedzieć <przepraszam>" - mówi dziennikowi.pl Isakowicz-Zaleski. Ale od razu dodaje, że diabeł tkwi w szczegółach.
"Pewnie będą różnice w realizacji zapisów dokumentu w poszczególnych diecezjach, zakonach" - ocenia.
Ks. Zaleski jest zdumiony, że hierarchowie nie chcą się przekonać, kto był agentem i jak bezpieka werbowała duchownych. "Codziennie, od kilku miesięcy jestem w IPN. Oprócz
mnie nikt nie czyta akt bezpieki. Nie widziałem nikogo z komisji kościelnej ani z komisji <Pamięć i Troska>. Ja tego nie rozumiem" - mówi dziennikowi.pl
Isakowicz-Zaleski. Jego zdaniem Kosciół powinien uderzyć się w pierś i przeprowadzić autolustrację. "I nie chodzi tu o ścinanie głów!" -
zaznacza.
Zarzuty te odrzuca kardynał Stanisław Dziwisz. Uważa, że rozliczanie przeszłości powinno się odbywać roztropnie, tak by nikogo nie krzywdzić. To ma być droga ewangelizacji, nie odwetu.
"Księża, którzy współpracowali z SB to ofiary systemu. To ludzie, którzy nie mieli dość siły by oprzeć się działaniom bezpieki" -
mówił w wywiadzie dla TVN.
Powiedział też, że przychodzą do niego księża, którzy spowiadają się z przeszłości. Był już przypadek, gdy zgłosił się do niego skruszony ksiądz i złożył rezygnację.
Kardynał pozwolił mu porzucić stan duchowny.
Memoriał, który dziś będzie odczytany na Jasnej Górze, przygotowała Komisja "Pamięć i Troska". Powołała ją pół roku temu Archidiecezja
Krakowska. Ma wypracowałać kryteria do oceny duchownych podejrzanych o współpracę ze służbami PRL.