Dziennik Gazeta Prawana logo

"Ja też dużo pracowałem"

12 października 2007, 13:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Lekarze po dyżurze powinni mieć 11 godzin przerwy na odpoczynek. Ale na to potrzeba większej liczby lekarzy i pieniędzy" - mówi DZIENNIKOWI wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. Ale dodaje, że resort nie ma pomysłu, jak zatrzymać przepracowanych lekarzy w kraju

IWONA DUDZIK: Zdarzało się panu pracować w szpitalu 100 godzin non stop?
BOLESŁAW PIECHA: Oczywiście, nieraz przez trzy dni nie wychodziłem ze szpitala, a potem jeszcze szedłem na dyżur w pogotowiu. To była norma.

Pan to znosił?
Było to męczące, zwłaszcza że na oddziałach ginekologicznych, gdzie pracowałem, każdego dnia rodziło się kilkanaścioro dzieci. Ale miało dobre strony, bo nauczyłem się szybkiego podejmowania decyzji, opanowania paniki i nabrałem rutyny. Jak to znosiłem? Człowiek był młodszy, tolerancja organizmu większa. Potem podobało mi się to coraz mniej i już takich maratonów starałem się unikać.

I został pan wiceministrem. Tymczasem większość lekarzy takie maratony uprawia i ma tego dosyć. Niektórzy zasypiają ze zmęczenia podczas operacji. Dlatego zapowiadają masowe kierowanie pozwów przeciwko szpitalom o wypłatę nadgodzin lub możliwość odbioru wolnych dni.
Uważam, że lekarze po dyżurze powinni mieć 11 godzin przerwy na odpoczynek. Ale na to potrzeba większej liczby lekarzy i pieniędzy. Nie da się tego zmienić z roku na rok. Przecież szkolenie lekarza trwa siedem lat, a specjalisty nawet jedenaście.

No to ma pan problem, bo lekarze nie ustąpią i będą skarżyć szpitale do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Lekarze niecierpliwią się, a my nie jesteśmy w stanie dać im płac zbliżonych do brytyjskich czy niemieckich. Liczymy na zmianę przepisów unijnych w kwestii czasu pracy. Nie jesteśmy sami, bo tego samego chce wiele państw. Np. z Niemiec lekarze wyjeżdżają do Szwajcarii, bo tam zarobki są jeszcze wyższe. Tylko że nasi zachodni sąsiedzi i inne bogate państwa mają możliwości finansowe, aby ściągnąć do siebie lekarzy, choćby z Polski. My ich nie mamy.

Nie wierzę własnym uszom. Polska będzie walczyła o złagodzenie przepisów dotyczących czasu pracy?!
Na pewno przepisy pozostaną dość restrykcyjne, ale liczymy, że nasz postulat zostanie przyjęty. Chcemy, aby dopuszczono pracę lekarzy 65 godz. w tygodniu, bo tego wymaga bezpieczeństwo polskich pacjentów.

Ale lekarze zamiast pracować ponad siły, powinni wziąć wolne i porządnie wypocząć.
Odłóżmy to między bajki. Nie jest możliwe, aby 100 tysięcy lekarzy naraz zrobiło sobie wolne i wyjechało do ciepłych krajów! Zresztą podejrzewam, że lekarze wcale nie chcą odpoczywać, tylko chcą w wolne weekendy dorabiać sobie w Wiekiej Brytanii, jak to się już obecnie odbywa.

W takim razie szpitale wkrótce będą puste. I co pan wtedy zrobi?
Szpitale są samodzielne, ja nie mogę im niczego narzucać. Na pewno muszą dostać dodatkowe pieniądze, ale płace z pewnością nie wzrosną o 100 proc. Nie łudźmy się, że podwyżki zatrzymają lekarzy w kraju. Nie będzie też tak, że w szpitalach zabraknie lekarzy wszystkich specjalności.

Ministerstwo ma jakiś pomysł, jak lekarzy zatrzymać w kraju?
Na dziś nie ma.

Czy pracujecie nad projektem ustawy, która zmuszałaby emigrujących młodych lekarzy do zwrotu pieniędzy za kształcenie?
Przygotowujemy ustawę, którą chcemy uchwalić w przyszłym roku. Lekarze w czasie specjalizacji otrzymują z budżetu Ministerstwa Zdrowia pensje w wysokości 1,5 tys. zł. Zaproponujemy, aby była to pożyczka, którą umarzano by, gdy świeżo wyszkolony lekarz zdecyduje się zostać w kraju. Prawo nie może działać wstecz, więc skutki tej ustawy odczulibyśmy za pięć, sześć lat.


Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj