To jedna z największych afer w służbie zdrowia. Budżet państwa mógł stracić setki milionów złotych na zakupach leków dla chorych na hemofilię. Minister zdrowia Zbigniew Religa powiadomił ABW i sam powołał specjalny zespół do wyjaśnienia tej sprawy. Rzecz dotyczy preparatów podawanych pacjentom cierpiącym na brak krzepliwości krwi. W Polsce nikt ich robi, trzeba je kupować je za granicą.
Choć od kilku lat liczba chorych na hemofilię się nie zmienia (jest ich około 3,5 tys.), to wydatki na leki rosną lawinowo. W 2004 r. wydano na nie z puli Ministerstwa Zdrowia 27 mln zł, rok później – 84 mln zł, a w tym roku – aż 100 mln. I to nie koniec. "W ubiegłym roku nasi poprzednicy w resorcie rozpisali przetarg, który przewiduje, że przez kolejne trzy lata taka sama ilość leków będzie kosztowała 120 mln zł rocznie – ujawnia w DZIENNIKU wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas.
Skąd się biorą tak gigantyczne wydatki, jeżeli liczba chorych jest taka sama? Ktoś musi na nich nieźle zarabiać. Kto? To ma wyjaśnić ABW. Dochodzenie już ruszyło. Pinkas nie waha się użyć określenia: to afera. I chce doprowadzić do unieważnienia przetargu i rozpocząć z firmami farmaceutycznymi twarde negocjacje. Bo leki muszą być tańsze!