Ania została w szkole brutalnie upokorzona przez klasowych łobuzów. Tylko i wyłącznie dlatego, że nauczyciele nie robią z takich incydentów dużych afer. Jedni po prostu boją się małych zwyrodnialców, inni uważają, że nie ma sensu użerać się z cudzymi dziećmi. A o ofiarach takich okrucieństw mówią, że "popłaczą sobie i im przejdzie". Problem w tym, że Ani nie przeszło. Było to dla niej tak dramatyczne przeżycie, że kilkanaście godzin później postanowiła popełnić samobójstwo.
Dlaczego żaden pedagog, psycholog ani nauczyciel nie pomógł Ani w ciągu tych kilkunastu godzin otrząsnąć się z cierpienia? Pytanie tym bardziej zasadne, że o zdarzeniu wiedziała nauczycielka prowadząca lekcję, wychowawczyni klasy i dyrektor gimnazjum. Odpowiedź jest prosta: z lenistwa.
Za takie dramaty jak ten, który rozegrał się w Gdańsku, odpowiada skarlała wrażliwość i nieodpowiedzialność dorosłych - pisze DZIENNIK.