Dziennik Gazeta Prawana logo

Tylko zawodowe armie wygrywają wojny

12 października 2007, 13:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Amerykanie uciekali w popłochu z Wietnamu, tak samo jak Rosjanie z Afganistanu. Wszystko dlatego, że wysłali tam poborowych, a nie zawodowców. Dopiero kadrowy, rosyjski Specnaz pokazał, co potrafi. Tak samo, jak Legia Cudzoziemska podczas pierwszej wojny w Iraku, czy niedawno GROM odbijający zaminowany port.

Tylko zawodowcy potrafią walczyć. Pokazały to ostatnie konflikty w Zatoce Perskiej, Kosowie, Afganistanie i Iraku. To nie kto inny, jak jedyna zawodowa jednostka w Wojsku Polskim - GROM - schwytała w błyskotliwej akcji w byłej Jugosławii, osławionego rzeźnika z Vukovaru, mordercę bezbronnych kobiet i dzieci. Obyło się bez jednego wystrzału.

Ta sama formacja zdobyła międzynarodową sławę w Iraku, zajmując w szturmie wspólnie z Amerykanami instalacje naftowe w jednym z portów. Wszystko bez strat własnych.

Z kolei w Afganistanie Rosjanie uciekali jak niepyszni przed mudżahedinami do czasu, kiedy nie wprowadzili tam na masową skalę osławionego Specnazu (chociaż formalnie nadal służą w nim żołnierze z poboru).

Podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej wszystkie laury zebrali żołnierze Legii Cudzoziemskiej. To oni torowali drogę dywizjom pancernym dowodzonym przez Amerykanów i byli na pierwszej linii ognia.

Jak tragiczne bywają w skutkach ataki żołnierzy z poboru, widać było podczas wojny w Czeczenii. Całymi wagonami wywożono stamtąd ciała poległych, źle dowodzonych Rosjan. Do rzezi doszło w Groznym, gdzie na skutek bezmyślnej decyzji wysłano do centrum miasta czołgi. Wystrzelano ich jak kaczki z okien budynków. Maszyny w żaden sposób nie mogły się bronić bez piechoty i płonęły jak pochodnie od koktajli mołotowa. W środku byli poborowi, których nikt nie uczył taktyki, podobnie jak dowódców całej operacji.

W armiach z poboru trzeba wciąż szkolić od podstaw nowe roczniki. Uzawodowienie pozwala lepiej wyszkolić fachowców, ponieważ wojskowy sprzęt jest coraz bardziej skomplikowany. Poza tym jednostki zawodowe można w każdej chwili wysłać za granicę. Są gotowe w każdej chwili wyjechać, bo za to biorą pieniądze.

Stworzenie w pełni zawodowej armii kosztuje sporo, ale się opłaca. W USA wojska z poboru nie ma od zakończenia wojny w Wietnamie w 1973 roku. Pentagon wyliczył, że co roku Stany Zjednoczone oszczędzają na tym co najmniej 2,5 mld dolarów.

Zawodowi żołnierze służą m.in. w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii, Portugalii; od 2001 roku poboru nie prowadzi Hiszpania. Klasą samą w sobie jest francuska Legia Cudzoziemska.

W zaszłym roku na zawodowstwo przeszli też Czesi. Do 2010 r. zawodową armię będą mieli Włosi i Węgrzy, a do 2015 r. Litwa, Łotwa i Estonia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj