Szef Agencji Nieruchomości Rolnych lubi wygodę. Choć stołek prezesa objął ledwie miesiąc temu, już zamówił cztery luksusowe auta. Koszt? Bagatela - 548 tys. zł! Najlepiej wyposażony ma oczywiście wozić samego prezesa. Aluminiowe felgi - dla bajeru, wygodna kanapa - dla wygody, mocny silnik - dla szpanu, i długość... no właśnie. Szef zażądał w przetargu, aby jego wóz miał niemal pięć metrów. "Fakt" znalazł mu 7-metrową limuzynę. I to dużo tańszą - za niespełna 5 tysięcy!
Wybujałą fantazję pana Wacka w zamawianiu samochodów służbowych można tłumaczyć umiłowaniem do luksusu, ale skąd ta mania długości?! Tym bardziej że przecież w ul. Dolańskiego, przy której mieści się siedziba ANR, ledwie mieści się zwykły samochód... Z pomocą w rozwiązaniu tej zagadki przychodzi nauka. "Mężczyźni, którzy jeżdżą dużymi samochodami, lubią zademonstrować swoją męskość, choć czasem w ten sposób maskują swoje kompleksy" - tłumaczy "Faktowi" dr Stanisław Dulko, znany polski seksuolog.