Siedzieli z tyłu gdyńskiego autobusu miejskiego. Palili, pili i klęli. Było ich czterech. Gdy policjant zwrócił im uwagę, okazało się, że wulgarni młodzieńcy mieli jeszcze sześciu kolegów. Dziesiątka bandytów rzuciła się na funkcjonariusza.
Pasażerowie autobusu patrzyli bezczynnie, jak bandyci biją policjanta. Dostał najpierw pięścią w twarz. Potem drugi napastnik bił go z tyłu w głowę i plecy. Dwóch pasażerów zaczęło wzywać pomocy, a kierowca dzwonić na policję, dopiero jak napastnicy usiłowali wyciągnąć ofiarę z autobusu na którymś z przystanków.
Na swoje nieszczęście bandyci wiedzieli kogo biją, bo policjant pokazał im legitymację. Teraz szuka ich cała trójmiejska policja. A jak ich dopadnie, to mogą trafić na 10 lat za kratki. Bo za pobicie policjanta kara jest wyższa.
Policjant trafił do szpitala. Jest ranny w głowę, klatkę piersiową i ma uszkodzony kręgosłup. Ale po opatrzeniu wrócił do domu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|