"Wszędzie tak jest. Zawsze oszukiwali i oszukują" - powiedział radiu RMF FM Walenty Szkoda, który przepracował 26 lat w rudzkich kopalniach, a teraz jest na emeryturze.
Jego zdaniem, wynika to z oszczędności - kiedy stężenie metanu przekracza normę, praca musi zostać zatrzymana. Szkoda mówi, że był świadkiem takich oszustw. "Górnicy milczą, żeby nie stracić pracy" - twierdzi.
Górnicy głośno nie chcą o tym mówić. Nieoficjalnie część z nich przyznaje Szkodzie rację. "Mamy żony, małe dzieci. Musimy pracować" - mówią.
Czujniki oszukuje się, puszczając w ich kierunku strumienie sprężonego powietrza, aby rozrzedzić gaz.
Takim informacjom zaprzecza Zbigniew Madej, rzecznik kompanii Węglowej. "Absolutnie o takim czymś nie słyszałem i z całą stanowczością mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek kierownika ruchu, jakiegokolwiek pracownika dozoru, by mógł dopuścić do takiej sytuacji, wiedząc czym to może grozić. Nie dopuszczam takiej praktyki" – dodaje.
Sprawę zbada Urząd Górniczy.