Mają końskie zdrowie. Badania lekarskie robią co pół roku. Każda wątpliwość w wynikach od razu dyskwalifikuje ratownika z zawodu. Są w bezustannej gotowości do wyjazdu. Zawsze muszą być pod telefonem, na każde wezwanie.
"Udzielamy pomocy górnikom i kopalniom przy pożarach podziemnych, wybuchach gazów kopalnianych i pyłu węglowego, wyrzutach gazów i skał, zawałach skał i tąpnięciach" - wylicza dr inżynier Zbigniew Baranowski, prezes Zarządu Centralnej Stacji Ratownictwa Górskiego.
Mimo że narażają życie, mogą liczyć jedynie na wdzięczność uratowanych górników i ich rodzin. Bo od lat ZUS nie chce się zgodzić na wcześniejsze emerytury dla nich. Zakład Ubezpieczeń Społecznych twierdzi, że rozumie ratowników, chce im pomóc, ale... od kilkunastu lat przepisów nie udaje się dopasować do ich potrzeb. Trzeba zmienić ustawę.
Drużyny ratownicze czekają na sygnał w pełnej gotowości w pięciu okręgowych stacjach ratownictwa na Śląsku. Własne zastęy mają kopalnia "Bogdanka", KGHM Polska Miedź, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz kopalnie bazaltu i siarki.