Mieszkańcy Myślenic nie mogą się otrząsnąć po czwartkowym zabójstwie właściciela kantoru i jego syna. Postanowili zaprotestować przeciwko przemocy. W niedzielne popołudnie, w ciszy, przeszli ulicami miasta. W marszu wzięło udział ponad dwa tysiące osób.
Marsz milczenia ruszył spod kantoru i dotarł pod dom ofiar brutalnego zabójstwa. Mieszkańcy Myślenic szli trasą, którą po raz ostatni pokonali zamordowany właściciel kantoru i jego syn. "To byli spokojni i bardzo porządni ludzie" - mówią uczestnicy marszu milczenia. Tłumaczą, że wzięli w nim udział, bo chcą przynajmniej w taki sposób zaprotestować przeciwko tej śmierci.
Nie wiadomo, ile pieniędzy ukradli bandyci. Zabójców wciąż nie udało się schwytać, mimo że policja ma ich portrety pamięciowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|