Według mundurowych, ksiądz zrobił to kilkanaście razy od lipca zeszłego roku, gdy został proboszczem parafii w Dywitach. Za usługi seksualne płacił chłopcom pieniędzmi zebranymi podczas mszy. Policja twierdzi, że 16-latkowi ksiądz dał łącznie 900 zł.
Właśnie za to proboszcz usłyszy jeden zarzut. Drugi będzie dotyczył pedofilii. Bo drugi z wykorzystywanych przez księdza chłopców ma zaledwie 14 lat.
Więcej o tej sprawie śledczy mówić nie chcą. Tłumaczą, że to dla dobra chłopców - ofiar księdza. Policja nie chce nawet powiedzieć, czy proboszcz przyznał się do winy. Wiadomo tylko, że najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Niewykluczone, że za kratkami posiedzi o wiele dłużej. Grozi mu bowiem nawet 12 lat więzienia.
"Jeśli zarzuty wobec proboszcza potwierdzą się przed sądem, to należy ubolewać i jest nam przykro z tego powodu" - skomentował ks. Artur Oględzki, rzecznik Kurii Metropolitalnej.