"Żołnierze, którzy nie pojechali do szpitala i zostali w jednostce, są poddani kwarantannie" - mówi Piotr Walatek, rzecznik brygady pancernej w Wesołej.
Wojskowi są badani i biorą antybiotyki. A wszystko dlatego, że w niedzielę jeden z żołnierzy narzekał na gorączkę. I okazało się, że jest chory na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Natychmiast trafił do szpitala, a jego kolegów zbadano. No i okazało się, że chorych jest więcej. Do szpitala trafiło już 14 żołnierzy.
Wprowadzono 10-dniową kwarantannę, bo dowództwo jednostki obawia się wybuchu epidemii. I to nie tylko zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, ale i sepsy, bo obie choroby wywołują te same bakterie.