Nietypowe efekty przyniosła sobotnia kontrola autobusów MPK w Kielcach. Sprawdzający pojazdy inspektorzy doszli do wniosku, że w razie zagrożenia oblepiająca autobus folia reklamowa może utrudnić pasażerom ucieczkę - pisze DZIENNIK.
"Obawiamy się, że przez reklamy nie uda się zbić szyby wyjścia ewakuacyjnego" - mówi Renata Gruszczyńska, naczelnik Wydziału Inspekcji
Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Kielcach. "Ta szyba po uderzeniu młotkiem powinna się rozpaść na drobne kawałki, a folia ją wzmacnia. Dlatego opakowane reklamami
autobusy w chwili wypadku mogą się okazać pułapkami" - wyjaśnia.
Obawy kieleckich inspektorów podzielają ich koledzy z innych województw. "Moim zdaniem taka szyba nie wypadnie, folia nie pozwoli jej wybić" - twierdzi Jerzy Śliwiński, dyrektor WITD w Katowicach. I choć przyznaje, że sam nie dostrzegał tego problemu, to nie wyklucza, że podlegli mu inspektorzy zbadają tę sprawę w autobusach na Śląsku. O podobnej kontroli myśli też Aleksander Żołędziewski, zastępca dyrektora WITD w Poznaniu. "Nigdy nie zastanawialiśmy się nad tym, czy nalepki reklamowe mogą zagrażać bezpieczeństwu, ale jeszcze dziś skonsultuje się w tej sprawie z Kielcami" - mówi.
Zamieszanie wywołane przez kontrolerów mocno dziwi prezesa kieleckiego MPK Krzysztofa Chrabąszcza. Zapewnia, że wyklejane na miejskich autobusach reklamy drukowane są na specjalnej, perforowanej folii, która rozpada się razem z rozbijaną szybą. "Poprzedni prezesi robili testy i nie było żadnego problemu, ale dla świętego spokoju sam też stłukę oklejoną szybę, żeby udowodnić, że to bezpieczne" - twierdzi.
Obawy kieleckich inspektorów podzielają ich koledzy z innych województw. "Moim zdaniem taka szyba nie wypadnie, folia nie pozwoli jej wybić" - twierdzi Jerzy Śliwiński, dyrektor WITD w Katowicach. I choć przyznaje, że sam nie dostrzegał tego problemu, to nie wyklucza, że podlegli mu inspektorzy zbadają tę sprawę w autobusach na Śląsku. O podobnej kontroli myśli też Aleksander Żołędziewski, zastępca dyrektora WITD w Poznaniu. "Nigdy nie zastanawialiśmy się nad tym, czy nalepki reklamowe mogą zagrażać bezpieczeństwu, ale jeszcze dziś skonsultuje się w tej sprawie z Kielcami" - mówi.
Zamieszanie wywołane przez kontrolerów mocno dziwi prezesa kieleckiego MPK Krzysztofa Chrabąszcza. Zapewnia, że wyklejane na miejskich autobusach reklamy drukowane są na specjalnej, perforowanej folii, która rozpada się razem z rozbijaną szybą. "Poprzedni prezesi robili testy i nie było żadnego problemu, ale dla świętego spokoju sam też stłukę oklejoną szybę, żeby udowodnić, że to bezpieczne" - twierdzi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|