Bogowie szpitali - jak mówią o ordynatorach lekarze - mogą wkrótce przejść do historii. Ich miejsce zajmą konsultanci, wysoko wykwalifikowani specjaliści, wzywani do najtrudniejszych przypadków - pisze DZIENNIK.
Ordynator ma zawsze rację, a jak jej nie ma, to patrz: punkt pierwszy! To powiedzenie idealnie oddaje panującą dziś atmosferę w szpitalnych oddziałach. Szefowie
klinik decydują bowiem w nich o wszystkim: kto i kiedy zostanie przyjęty do szpitala, jakie przejdzie leczenie. Lekarzom prowadzącym nie wolno samodzielnie wyznaczać terminu operacji ani np.
sprowadzać dla pacjenta drogich leków.
Taka sytuacja ma się wkrótce jednak zmienić. Wzorem krajów anglosaskich do naszych szpitali mają bowiem wkroczyć konsultanci. Wysokiej klasy specjaliści, którzy będą wzywani do diagnozowania i operowania najtrudniejszych przypadków. Ich rola sprowadzać się będzie do udzielenia mniej doświadczonym kolegom pomocy. "Chcemy, aby lekarze w szpitalach stali się samodzielni" - tłumaczy Paweł Trzciński, rzecznik ministra zdrowia. Nie kryje, że będzie to miało też swoje konsekwencje. Cała odpowiedzialność za prowadzenie chorego spadnie bowiem na barki młodych specjalistów. Ci jednak ze zmian bardzo się cieszą.
"System ordynatorski to system feudalny. Uzależnia całkowicie od decyzji szefa, a ten, jak pokazują doświadczenia moich kolegów, potrafi człowiekowi podciąć skrzydła" - nie owija w bawełnę dr Sławomir Sobieszczyk ze Szpitala Klinicznego nr 3 w Poznaniu. Lekarz rozważa wyjazd za granicę. Czuje się niedowartościowany finansowo, ale przede wszystkim sfrustrowany bezsilnością. " Na Zachodzie będę mógł pokazać, na co mnie stać. Tam specjalista jest dopuszczany do wszystkich procedur i zabiegów, a nie ubezwłasnowolniany!" - porównuje.
Ministerstwo Zdrowia chce, aby rewolucyjne zmiany zaczęły obowiązywać już w przyszłym roku.
Taka sytuacja ma się wkrótce jednak zmienić. Wzorem krajów anglosaskich do naszych szpitali mają bowiem wkroczyć konsultanci. Wysokiej klasy specjaliści, którzy będą wzywani do diagnozowania i operowania najtrudniejszych przypadków. Ich rola sprowadzać się będzie do udzielenia mniej doświadczonym kolegom pomocy. "Chcemy, aby lekarze w szpitalach stali się samodzielni" - tłumaczy Paweł Trzciński, rzecznik ministra zdrowia. Nie kryje, że będzie to miało też swoje konsekwencje. Cała odpowiedzialność za prowadzenie chorego spadnie bowiem na barki młodych specjalistów. Ci jednak ze zmian bardzo się cieszą.
"System ordynatorski to system feudalny. Uzależnia całkowicie od decyzji szefa, a ten, jak pokazują doświadczenia moich kolegów, potrafi człowiekowi podciąć skrzydła" - nie owija w bawełnę dr Sławomir Sobieszczyk ze Szpitala Klinicznego nr 3 w Poznaniu. Lekarz rozważa wyjazd za granicę. Czuje się niedowartościowany finansowo, ale przede wszystkim sfrustrowany bezsilnością. " Na Zachodzie będę mógł pokazać, na co mnie stać. Tam specjalista jest dopuszczany do wszystkich procedur i zabiegów, a nie ubezwłasnowolniany!" - porównuje.
Ministerstwo Zdrowia chce, aby rewolucyjne zmiany zaczęły obowiązywać już w przyszłym roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|