"Szkoda, że takich reklam nie ma w Polsce" - mówi dziennikowi.pl Artur Malczewski, kierownik Centrum Informacji o Narkotykach w Krajowym Biurze ds. Przeciwdziałania Narkomanii. "Te reklamy są brutalne, ale myślę, że pokazują sedno problemu"- dodaje. Malczewski wyjaśnia, że zarówno amfetamina, jak i meta-amfetamina niszczą nie tylko samego narkomana. "One niszczą wszystkich wokół, jego rodzinę, znajomych, ludzi, dla których biorący jest ważny" - tłumaczy.

Na listach zarekwirowanych przez policję narkotyków meta- i amfetamina widnieją jako ten sam środek. Zażywana w formie proszku, może być brana doustnie, wciągana nosem lub - w krańcowym stadium uzależnienia - rozcieńczana i wstrzykiwana.

"Problem amfetaminy jest szczególnie poważny w Polsce, bo jest ona tania - średnio 5 zł za działkę - i przez to tak bardzo popularna" - dodaje Malczewski.

Według danych Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, amfetamina jest drugim po marihuanie najczęściej zażywanym w Polsce narkotykiem. "Potrzebne jest silne uderzenie, żeby informacja dotarła, by ludzie zrozumieli, że amfetamina niszczy mózg i wywołuje psychozy, i że tak strasznie uzależnia psychicznie, że jeden raz wystarczy, by się od niej uzależnić" - tłumaczy Malczewski.

"Montana Meth Project" jest takim właśnie silnym uderzeniem.