To przez byłego ordynatora i pielęgniarkę oddziałową 53 osoby, które przyjeżdżały do ostrowskiej stacji dializ na zabiegi, zaraziły się żółtaczką typu C - uważa prokuratura. Dziś dwoje byłych pracowników stacji zasiadło na ławie oskarżonych kaliskiego sądu. Grozi im osiem lat więzienia.
Dowody, jakie przeciwko Stanisławowi T. i Renacie R. zgromadzili śledczy, mieszczą się w dziesięciu tomach. Na byłych pracownikach stacji dializ w Ostrowie Wielkopolskim ciążą zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa na 130 dializowanych pacjentów. 53 z nich zaraziło się groźną żółtaczką.
Prokuratura nie ma wątpliwości co do winy oskarżonych i wskazuje bezpośredni powód zakażeń - nie wymieniano umieszczonej w jonometrze rurki kapilarnej, w której zostawała krew innych chorych. W ten sposób zainfekowana krew dostawała się do organizmów innych pacjentów. Jednorazowe rurki nie są jakimś szczególnie skomplikowanym i cennym sprzętem - kosztują około jednego grosza za sztukę.
Oskarżonym dodatkowo postawiono zarzut posiadania amfetaminy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|