Informacji nie chciał potwierdzić Zbigniew Matwiej, dyrektor biura komunikacji społecznej w KGP. "Nic o tym nie wiem" - odpowiedział pytany przez DZIENNIK.
Te zmiany personalne są sporym zaskoczeniem. Dotąd - przynajmniej szefowie komend we Wrocławiu i w Białymstoku - uchodzili za bardzo dobrych policjantów. DZIENNIK informował nawet, że Białystok jest najbezpieczniejszym miastem w kraju. Zaś Andrzej Matejuk, wieloletni szef dolnośląskich policjantów, uchodził za wybitnego komendanta wojewódzkiego. "Od lat nie było poważnych afer w jego garnizonie. Tamtejsza policja rozwijała się. To jego funkcjonariusze wpadli na trop mafii działającej w polskiej piłce nożnej" - tłumaczy oficer komendy głównej policji.
Zmianami nie jest zaskoczony emerytowany generał Adam Rapacki, twórca Centralnego Biura Śledczego. "To smutne. Wydaje mi się, że Polski nie stać na tak młodych emerytów. Jestem przekonany, że zdecydowały polityczne, a nie merytoryczne przesłanki. Po prostu każda nowa ekipa rządząca akurat w MSWiA chce mieć swoich ludzi w policji" - komentuje.
Pozbawiona swojego szefa jest również komenda stołeczna policji. Jackowi Kędziorze zarzucono, że uprawiał "kreatywną statystykę", aby poprawić miejsce w rankingach stołecznej policji. W ślad za nim na emeryturę udało się dwóch jego zastępców. "Zwolnić jest łatwiej, niż zatrudnić nową osobę. Dwóch kandydatów odrzuciło propozycję zostania nowym komendantem stołecznym. Wszyscy wiedzą, że to praca jedynie do najbliższych wyborów, a może nawet krócej. Policja nie ma pieniędzy, brak w szeregach dyscypliny. W nadmiarze są jedynie wakaty, bo nikt nie chce narażać życia za 1300 pln" - mówi urzędnik resortu spraw wewnętrznych.