Michałek tuli się do mamy i całuje ją w policzek. Z jej oczu płyną łzy wzruszenia. "Dlaczego płaczesz, mamusiu?" - pyta zaskoczony chłopczyk. "Bo cię kocham i jestem bardzo szczęśliwa, że jesteś" - odpowiada kobieta ciepłym, pełnym miłości głosem, przytulając synka do piersi.
Monika Kawalec powinna być wzorem dla wszystkich matek. Urodziła synka, mimo że lekarze namawiali ją do usunięcia ciąży, bo dziecko będzie straszliwie chore i nie będzie mogło samo egzystować. Tymczasem jest inaczej. Michałek nie ma rączek i ma chore nóżki, ale jest pełen chęci do życia dzięki miłości mamy, która otacza go opieką i czułością.
"Wiem, że jest mu ciężko, ale chcę, by mimo kalectwa mógł w miarę normalnie żyć i bawić się z innymi dziećmi. Kocham mojego jedynaka nade wszystko" - mówi "Faktowi" pani Monika. Nie kryje łez...
Ten malutki chłopiec jest silniejszy ni niejeden dorosły. Stara się żyć normalnie. Świetnie sobie radzi - ząbki myje, trzymając szczoteczkę stopami. Usta i stopy zastępują mu ręce... Ale tak nie musi być. On może mieć protezy rąk.
Tyle tylko, że one kosztują 105 tys. zł. To ogromny wydatek dla rodziny. Pani Monika jest pielęgniarką, ale nie pracuje, bo opiekuje się synkiem. Tata Michałka jest ślusarzem i haruje w stoczni. Dzięki dobrym ludziom zebrali już 30 tysięcy.
Pomóżmy Michałkowi!
Wpłacajmy pieniądze na konto fundacji dziecięcej "Zdążyć z pomocą” na podany poniżej numer konta z dopiskiem "Leczenie i rehabilitacja Michała Kawalca”
PKO BP XV/O Warszawa 50 1020 1156 0000 7902 0007 7248