Śledczy nie mają wątpliwości - 32-letnia szefowa supermarketu Kaufland w Nowej Soli nie liczyła się z nikim ani z niczym. Przekonana, że nigdy nie dosięgnie jej sprawiedliwość, wykorzystywała podwładnych do granic ich wytrzymałości. Wszystko po to, by wykazać przed centralą znakomite osiągnięcia i dzięki temu piąć się po szczeblach kariery.

Szefowa niemal codziennie kazała pracownikom zostawać po 2-4 godziny dłużej, niż wynikało to z kodeksu pracy. Ale nie pozwalała wpisywać nadgodzin w dokumenty. Jeśli ktoś się wyłamał, dyrektorka kazała drzeć papiery i wypełniać nowe, fałszywe.

Za ciężką harówkę nikt z podwładnych pani dyrektor nie dostawał dodatkowych pieniędzy, nie mógł też odebrać sobie za to dni wolnych.

W końcu miarka się przebrała - pracownicy poszli po sprawiedliwość i złożyli doniesienie do prokuratury. Opisali w nim popełniane w markecie przestępstwa. W trakcie śledztwa, które objęło lata 2003-2005, zgromadzono tyle dowodów, że pani dyrektor postawiono aż 91 zarzutów. Akty oskarżenia trafił właśnie do sądu w Nowej Soli. Kobiecie grożą dwa lata więzienia.