Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister do lekarzy: Nie mam czarodziejskiej różdżki

13 października 2007, 15:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Chcemy rozmawiać. Chcemy okrągłego stołu na temat służby zdrowia, prywatnych szpitali. Chcemy ustalić warunki pracy na trzy lata. Zgodzimy się na odroczenie podwyżek - taką propozycję mają dla rządu protestujący lekarze. Ale wiceminister zdrowia rozkłada ręce. "Nie mamy czarodziejskiej różdżki" - mówi.

Na liście ofert Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy znalazły się dwie podstawowe pozycje: reforma służby zdrowia i - jak mówił szef związkowców Krzysztof Bukiel - bat na rządzących, by ją realizowali.

Na czym ma polegać reforma? Przede wszystkim rząd musi dawać więcej pieniędzy z budżetu na zdrowie - sześć procent produktu krajowego brutto. Poza tym szpitale mają ze sobą konkurować. Mają też zostać przekształcone w spółki prawa handlowego, co pozwoli im lepiej zarządzać tym, co mają, i szukać nowych sposobów na zarabianie pieniędzy.

7,5 tysiąca dla lekarza ze specjalizacją

Ale to nie wszystko. Lekarze chcą też prywatyzacji szpitali. Ale podkreślają - szpital prywatny to nie jest to samo, co szpital płatny. "To, za co się płaci, zależy od koszyka świadczeń gwarantowanych, czyli listy usług, za które będzie płacił NFZ. Dlatego nie wstydzimy się tego, że domagamy się prywatyzacji" - tłumaczył Krzysztof Bukiel.

I najważniejsze - lekarze chcą podpisać z rządem układ zbiorowy, który określi warunki pracy białego personelu przez najbliższe trzy lata. To porozumienie obowiązywałoby wszystkich zatrudnionych w państwowej służbie zdrowia.

"W ten sposób my uzyskujemy pewność co do reformy, a przez to jesteśmy skłonni do pewnej elastyczności w sprawie wynagrodzeń" - przekonywał Krzysztof Bukiel. Lekarze chcą zapisania tam płacy minimalnej: 5 tys. zł dla lekarza bez specjalizacji i 7,5 tys. dla lekarza ze specjalizacją.

"Interesujący postulat, ale trzeba sobie zdawać sprawę z trudności" - odpowiada wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. "Ministerstwo zdrowia jest właścicielem tylko jednego szpitala - w Polanicy Zdroju - i tam tylko możemy skłonić dyrektora do podpisania układu zbiorowego" - tłumaczy.

Minister nie ma różdżki

Nie możemy w imieniu dyrektorów szpitali podpisać układu zbiorowego i "jak przy pomocy czarodziejskiej różdżki rozciągnąć go na wszystkie szpitale" - dodał.

Lekarze mówią, że jeśli rząd spełni ich postulaty, oni będą gotowi poczekać na podwyżki lub rozłożyć je "na raty". I zakończą protest.

Jeżeli rząd zgodzi się na układ zbiorowy, to będzie to bat na rządzących. Bo będą musieli realizować jego zapisy. I reforma będzie trwać - wyjaśnił tę lekarską logikę szef OZZL.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj