Dziennik Gazeta Prawana logo

Areszt dla "króla dopalaczy"? Wniosek policji

6 października 2010, 14:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23-letni Dawid Bratko, właściciel sieci sklepów z dopalaczami, zatrzymany w Łodzi przez policję! Najpierw zerwał plomby i wszedł do zamkniętego przez sanepid sklepu. Został wylegitymowany, rozmawiał z dziennikarzami. Funkcjonariusze wyprowadzili go, gdy - mimo zakazu - zaczął handlować kontrowersyjnymi środkami odurzającymi. Policja będzie wnioskować o tymczasowy areszt. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia.

Policja chce wnioskować o areszt dla "króla dopalaczy" - poinformowała w środę po południu rzeczniczka łódzkiej policji Magdalena Zielińska.

Dawid Bratko (określany przez media jako król dopalaczy) - właściciel jednej z sieci sklepów z dopalaczami - otworzył w środę sklep w Łodzi i zaczął handel. Został zatrzymany przez policję i przewieziony na komisariat.

>>> Zobacz galerię zdjęć: Oto król dopalaczy

Mężczyzna może usłyszeć zarzut z jednego z artykułów ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, który mówi, że "kto wbrew decyzji Państwowego Inspektora Sanitarnego produkuje, wprowadza do obrotu lub nie wycofa z rynku substancji, preparatu lub wyrobu podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat".

Jak powiedziała Zielińska, Bratko ma być przesłuchany przez prokuraturę. "Jeśli postawiony zostanie mu zarzut, to będziemy wnioskować do prokuratury, aby ta wystąpiła do sądu z wnioskiem o areszt dla zatrzymanego" - powiedziała Zielińska.

Według policji mężczyzna nie tylko złamał jeden z artykułów ustawy o PIS, ale nawoływał również do popełnienia przestępstwa, apelując do innych właścicieli sklepów z dopalaczami, aby otwierali placówki.

Rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania potwierdził słowa Zielińskiej. Zaznaczył, że jeśli mężczyzna zostanie przekazany prokuraturze wraz z materiałami dowodowymi, to jeszcze w środę będzie przesłuchany.

Dawid Bratko już we wtorek zapowiadał, że nie zgadza się z decyzją o zamknięciu sklepów i że w środę zacznie ponownie handlować dopalaczami. Utrzymuje, że jego straty z powodu zamknięcia sklepów wynoszą ok. 1 mln zł.

W środę wczesnym popołudniem przyjechał do jednego ze swoich lokali w centrum Łodzi i wszedł do środka. Chwilę później został wyprowadzony ze sklepu przez policję. Bratko nie został jednak wtedy zatrzymany, bo - jak wyjaśniała Zielińska - zrywając plomby popełnił jedynie wykroczenie.

Kilkanaście minut później wszedł ponownie do sklepu (towarzyszyli mu inspektorzy sanepidu) i zaczął sprzedawać. Po dokonaniu transakcji został zatrzymany przez policję i przewieziony na komisariat w Łodzi. W tym przypadku, dokonując sprzedaży - zdaniem policji - popełnił już przestępstwo. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło TVN24
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj