Jak poinformowała w czwartek PAP dyrektor Szpitala Morskiego Irena Erecińska-Siwy, przeszczepy skóry na okaleczone po licznych zabiegach stopy Kariny odbywają się stopniowo. "Powoli nakładamy niewielkie fragmenty skóry pobranej z innych części ciała" - wyjaśniła dyrektor.

Reklama

Pochodząca z Podlasia 10-letnia dziewczynka na początku października zaginęła i spędziła 6 dni w lesie; odmroziła wtedy stopy, w które wdała się zgorzel gazowa (popularnie zwana gangreną).

Karina najpierw była leczona na Podlasiu. 17 października została przewieziona do gdyńskiej Kliniki Medycyny Hiperbarycznej, gdzie - dzięki sesjom w kabinie hiperbarycznej, zatrzymano rozwój zgorzeli. Potem dziewczynka trafiła do Szpitala Morskiego w Gdyni, gdzie przeszła kilka zabiegów, podczas których usunięto jej wszystkie palce u stóp, ale potem także wycięto część tkanki i mięśni na spodzie stóp.

Przeszczepy są jednym z ostatnich etapów szpitalnego leczenia skutków odmrożenia i pojawienia się zgorzeli na stopach dziewczynki. Jak wyjaśniła Erecińska-Siwy, gdy zakończy się ten etap, Karina znajdzie się pod opieką specjalistów z dziedziny ortopedii oraz rehabilitacji.

Dodała, że trwające właśnie stopniowe przeszczepy skóry wspomagane są sesjami w komorze hiperbarycznej. "Pomagają one w gojeniu" - zaznaczyła.

"Sądzimy, że dziewczynka zostanie u nas mniej więcej do świąt Bożego Narodzenia" - powiedziała Erecińska-Siwy. Po zabiegach, jakie były konieczne u małej pacjentki, po zakończeniu leczenia, dziewczynka będzie musiała prawdopodobnie korzystać ze specjalnych protetycznych butów - podkreśliła.

Chora na epilepsję i autyzm 10-latka ze wsi Rzepiski na Podlasiu zaginęła 5 października, gdy wyszła z domu na grzyby do pobliskiego lasu. Odnalazła się po sześciu dniach. Dziewczynka uczy się w szkole specjalnej. Jest jednym z dziesięciorga dzieci w rodzinie. Rodzice Kariny od 2002 roku mają ograniczoną przez sąd władzę rodzicielską. Nadzór nad rodziną sprawuje kurator sądowy, który złożył wniosek o zbadanie, czy rodzice mogą w ogóle opiekować się dziećmi. Po wydaniu opinii sąd ma podjąć decyzję w tej sprawie. Rodzice mają problemy z alkoholem, w domu często dochodziło do awantur.

Prokuratura Rejonowa w Suwałkach prowadzi śledztwo, w którym bada przebieg leczenia Kariny przed przewiezieniem jej do Gdyni. Prokuratura postanowiła wszcząć postępowanie, gdyż zachodzi podejrzenie, że Karina była leczona nieprawidłowo. Możliwe, że dziewczynka za późno trafiła do specjalistycznej placówki w Gdyni.

Reklama