Dziennik Gazeta Prawana logo

Afera w policji. Radiowozy podwoziły żonę komendanta?

29 stycznia 2012, 18:03
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
policja
policja/Shutterstock
Łódzcy policjanci sprawdzają, czy jeden z komendantów nie wykorzystał swej pozycji, by zapewnić sobie i rodzinie darmowy transport, przy użyciu radiowozów. Komendant zapewnia, że w jego zachowaniu nie było nic niestosownego.

Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie nieprawidłowości przy wykorzystywaniu radiowozów należących do komendy w Opocznie. Samochody służbowe - zarówno oznakowane jak i nieoznakowane radiowozy - miały podwozić rano do pracy komendanta powiatowego policji w Opocznie. Także żona komendanta miała być podwożona radiowozem do pracy w oddalonym o niemal 40 km Piotrkowie Trybunalskim. Sprawę ujawnili kilka dni temu dziennikarze TVN24. Jak powiedziała w niedzielę PAP rzeczniczka KWP w Łodzi podinsp. Joanna Kącka, komendant wojewódzki polecił wszcząć w tej sprawie postępowanie wyjaśniające, które prowadzi wydział kontroli.

Przyznała, że dziennikarze pokazali komendantowi w Opocznie dokumenty filmowe i fotograficzne wskazujące na wykorzystywanie przez niego samochodów do celów innych, niż służbowe. - powiedziała PAP Kącka.

Zaznaczyła, że policyjne przepisy odnoszą się do sytuacji wykorzystania pojazdu służbowego do celów innych, niż służbowe. Według niej istnieją takie możliwości, ale odbywa się to w uzasadnionych przypadkach i na określonych zasadach określających m.in. sposób pokrycia kosztów. Przyznała, że wstępnie potwierdzone już zostały sytuacje związane z podwożeniem rano komendanta radiowozami do jednostki (opoczyński komendant mieszka w internacie oddalonym o niespełna kilometr od komendy). Nie były to jednak codzienne kursy - zaznaczyła. Zdaniem Kąckiej takie sytuacje mogą mieć miejsce, ale w określonych przypadkach np. gdy nastąpi jakieś nagłe wydarzenie. Według rzeczniczki w tej sytuacji opoczyński komendant może być zobowiązany do zapłacenia kosztów związanych z tymi kursami, zwiększonych o 100 proc., bo tak mówią wewnętrzne policyjne przepisy.

Wstępnie ustalono, że kilkakrotnie także żona komendanta jechała w radiowozie, który jechał do Piotrkowa Tryb. "Wyjaśniamy tę sprawę" - dodała. Podkreśliła, że sprawa badana jest także pod kątem konsekwencji dyscyplinarnych związanych z naruszeniem szeroko pojętej etyki zawodowej. Szef opoczyńskiej komendy insp. Janusz Myga przyznał w rozmowie z PAP, że czasami zdarzało się, iż prosił, aby rano podjechał po niego do internatu, gdzie wynajmuje pokój, wolny radiowóz, który patrolował ten teren. Według niego zdarzało się to wtedy, gdy miał ze sobą np. służbowego laptopa, na którym popołudniami pracował.

- dodał komendant.

Przyznał także, że było kilka przypadków, iż przy okazji służbowych wyjazdów nieoznakowanych radiowozów do Łodzi w sprawach np. zaopatrzenia w materiały biurowe, "przy okazji" zabierała się do Piotrkowa Tryb. jego żona. Zapewnia, że nie chodziło wyłącznie o to, żeby dowieźć jego żonę do miejsca pracy. - powiedział. Zapewnił, że złożył już wyjaśnienia i zadeklarował, że jeżeli kontrolujący doszliby do wniosku, że naruszył przepisy wewnętrzne, to poniesie konsekwencje finansowe z tym związane.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj