Aktorka i dyrektor Teatru Ósmego Dnia odniosła się w ten sposób do oskarżeń rzucanych pod adresem papieża Franciszka. Te wskazują m.in. na jego możliwy udział w sprawie porwania i przetrzymywania przez wojskowych dwóch księży, a tym samym na współpracę z wojskową juntą w Argentynie.

Jak donosi ”Guardian” obecny papież zrezygnował wówczas m.in. z ochrony dla księży, czym miał dać zielone światło wojskowym planującym porwanie. Choć później wzywano go do sądu w tej sprawie, to odmawiał składania zeznań. Gdy te w końcu się pojawiły, określono je jako wymijające. 

Oskarżenia nie zostały jednak nigdy potwierdzone, jak donoszą także zagraniczne media. Ale wiary nie dała im Ewa Wójciak, o czym napisał "Głos Wielkopolski".

No i wybrali ch..., który donosił wojskowym na lewicujących księży -  napisała na Facebooku. Profil jednak szybko zamknęła dla postronnych obserwatorów. Mimo to z tych słów przyszło się jej wytłumaczyć.

Zaproszona do programu ”Gorący temat” w telewizji WTK przekonywała jednak, że taki człowiek nie powinien nigdy zostać papieżem. Jak donosi także "Głos Wielkopolski", Wójciak twierdziła przy tym, że język, jakim się posłużyła nie był wulgarny, a uzasadniony.