Dziennik Gazeta Prawana logo

Śmieciowa rewolucja do kosza. Samorządy sobie nie radzą

6 czerwca 2013, 07:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Śmieciowa rewolucja do kosza. Samorządy sobie nie radzą
Śmieciowa rewolucja do kosza. Samorządy sobie nie radzą/Shutterstock
Gminy miały półtora roku na przygotowanie się do śmieciowej rewolucji, która ma wejść w życie 1 lipca. Ale okazało się, że to za mało. W Warszawie właśnie przełożono ją na początek 2014 r., za co stanowiskiem zapłacił wiceprezydent miasta. Inne samorządy także na wszelki wypadek przygotowują scenariusze awaryjne.

 Władze Warszawy przyznały, że są nieprzygotowane do wywozu śmieci na nowych zasadach. Dzień wcześniej Krajowa Izba Odwoławcza nakazała stolicy zmianę specyfikacji istotnych warunków zamówienia przetargu, gdyż faworyzowały spółkę miejską. W efekcie stanowisko stracił wiceprezydent miasta Jarosław Kochaniak, odpowiedzialny za przetarg.

Mimo bałaganu, i to na trzy tygodnie przed zaplanowanym wejściem w życie rewolucji, stołeczny ratusz uspokaja: . – – zapewnia prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i tłumaczy, że 81 firm, które obecnie odbierają śmieci, będzie robiło to nadal po 1 lipca. I to aż do końca 2013 r. Różnica będzie taka, że od lipca rozliczać się będzie z nimi miasto, a nie mieszkańcy. Jeszcze dziś ratusz ma rozpocząć spotkania z firmami, by ustalić zasady rozliczeń.

Inne duże miasta zapewniają, że wszystko idzie zgodnie z planem. Ale i one nie wykluczają problemów i przygotowują alternatywne scenariusze. Wrocław w tym tygodniu ma podpisać umowy z wykonawcami wybranymi w przetargach, a Gdańsk wybrał ich już 19 kwietnia. Lublin ma rozstrzygnąć przetarg 13 czerwca, a Katowice – trzy dni wcześniej. A co, jeśli komuś powinie się noga? – – twierdzi Dariusz Czapla z urzędu miejskiego w Katowicach. Innymi słowy, jeżeli w stolicy Śląska rewolucja śmieciowa nie wybuchnie 1 lipca, to odbiór śmieci będzie się odbywał na starych zasadach.

Kraków dopiero wczoraj otworzył oferty przetargowe. –– tłumaczy Jan Machowski z krakowskiego urzędu.

Niepewna jest sytuacja Łodzi. W dwóch z pięciu sektorów, na które podzielono miasto, firmy biorące udział w przetargu złożyły odwołania do KIO. – – ocenia Grzegorz Gawlik z urzędu miasta.

O ile duże miasta mogą sobie pozwolić na po 1 lipca, o tyle prawdziwy paraliż grozi setkom mniejszych gmin. Problem jest zazwyczaj ten sam – firm odpadowych jest tam niewiele, więc dyktują gminom horrendalne ceny. W Łapszach Niżnych (woj. małopolskie) były trzy przetargi – do każdego z nich zgłosiła się tylko jedna, ta sama firma. – – opowiada Krystyna Stanek z urzędu gminy.

Na problem wyśrubowanych cen napotkały też władze Rabki-Zdroju. Tam przetarg już unieważniono. – – usłyszeliśmy w urzędzie. Komplikacje pojawiły się też w Krzeszowicach. Jedna z firm startujących w przetargu złożyła odwołanie. Urzędnicy czekają na rozstrzygnięcie KIO, ale już rozpatrują plany awaryjne, np. wybór operatora z wolnej ręki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj