Władze Warszawy przyznały, że są nieprzygotowane do wywozu śmieci na nowych zasadach. Dzień wcześniej Krajowa Izba Odwoławcza nakazała stolicy zmianę specyfikacji istotnych warunków zamówienia przetargu, gdyż faworyzowały spółkę miejską. W efekcie stanowisko stracił wiceprezydent miasta Jarosław Kochaniak, odpowiedzialny za przetarg.
Mimo bałaganu, i to na trzy tygodnie przed zaplanowanym wejściem w życie rewolucji, stołeczny ratusz uspokaja: . – – zapewnia prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i tłumaczy, że 81 firm, które obecnie odbierają śmieci, będzie robiło to nadal po 1 lipca. I to aż do końca 2013 r. Różnica będzie taka, że od lipca rozliczać się będzie z nimi miasto, a nie mieszkańcy. Jeszcze dziś ratusz ma rozpocząć spotkania z firmami, by ustalić zasady rozliczeń.
Inne duże miasta zapewniają, że wszystko idzie zgodnie z planem. Ale i one nie wykluczają problemów i przygotowują alternatywne scenariusze. Wrocław w tym tygodniu ma podpisać umowy z wykonawcami wybranymi w przetargach, a Gdańsk wybrał ich już 19 kwietnia. Lublin ma rozstrzygnąć przetarg 13 czerwca, a Katowice – trzy dni wcześniej. A co, jeśli komuś powinie się noga? – – twierdzi Dariusz Czapla z urzędu miejskiego w Katowicach. Innymi słowy, jeżeli w stolicy Śląska rewolucja śmieciowa nie wybuchnie 1 lipca, to odbiór śmieci będzie się odbywał na starych zasadach.
Kraków dopiero wczoraj otworzył oferty przetargowe. –– tłumaczy Jan Machowski z krakowskiego urzędu.
Niepewna jest sytuacja Łodzi. W dwóch z pięciu sektorów, na które podzielono miasto, firmy biorące udział w przetargu złożyły odwołania do KIO. – – ocenia Grzegorz Gawlik z urzędu miasta.
O ile duże miasta mogą sobie pozwolić na po 1 lipca, o tyle prawdziwy paraliż grozi setkom mniejszych gmin. Problem jest zazwyczaj ten sam – firm odpadowych jest tam niewiele, więc dyktują gminom horrendalne ceny. W Łapszach Niżnych (woj. małopolskie) były trzy przetargi – do każdego z nich zgłosiła się tylko jedna, ta sama firma. – – opowiada Krystyna Stanek z urzędu gminy.
Na problem wyśrubowanych cen napotkały też władze Rabki-Zdroju. Tam przetarg już unieważniono. – – usłyszeliśmy w urzędzie. Komplikacje pojawiły się też w Krzeszowicach. Jedna z firm startujących w przetargu złożyła odwołanie. Urzędnicy czekają na rozstrzygnięcie KIO, ale już rozpatrują plany awaryjne, np. wybór operatora z wolnej ręki.