Jak tłumaczył Maciej Lasek, piloci mogli ignorować alarmy systemu TAWS. - - powiedział Maciej Lasek. Podkreślił, że system TAWS wysyłał ostrzeżenia nawet podczas lotów na dobrze wyposażone cywilne lotniska, na przykład w Paryżu czy Tel Awiwie, wpisane do pamięci urządzenia.
- powiedział w rozmowie z TVP Info Maciej Lasek. Jak zauważył, dane z rejestratora były na bieżąco kopiowane i archiwizowane. Jednak w Pułku nikt nie przeprowadził ich właściwej analizy. Doprowadziło to do wyrobienia nieprawidłowego nawyku ignorowania przez załogi samolotów ostrzeżeń TAWS.
- ocenił Maciej Lasek. Dodał, że w ostatniej fazie lotu piloci nie zareagowali na ostrzeżenia systemu TAWS. Przekroczyli minimalną wysokość zniżania ustaloną na 100 metrów oraz zbyt późno rozpoczęli procedurę odejścia na drugi krąg. Rosjanie na wieży kontroli lotów mieli problemy z prawidłowym określeniem wysokości polskiego samolotu względem ścieżki podejścia do lotniska.
- mówił w TVP Info Maciej Lasek. Według niego, do katastrofy przyczyniła się także bierna postawa przełożonych.
Analizę błędów, które spowodowały katastrofę prezydenckiego samolotu, zespół Macieja Laska przedstawi jutro na konferencji prasowej w kancelarii premiera.
Wyniki pracy ekspertów są sprzeczne z ustaleniami parlamentarnego zespołu, którym kieruje Antoni Macierewicz. Posłowie przygotowali własny raport dotyczący przyczyn katastrofy smoleńskiej. Zdaniem Antoniego Macierewicza oraz jego współpracowników, prezydencki samolot rozbił się w wyniku wybuchów, które doprowadziły do uszkodzenia maszyny.