Policja zatrzymała Krzysztofa Rutkowskiego na polecenie prokuratury.

Reklama

Chodzi o sprawę świadka, który zgłosił się na policję i opowiedział, że widział, jak pewien mężczyzna zrzuca z mostu świętego Rocha coś dużego do wody. - Nie miał wątpliwości, że to właśnie Adam Z., bo rozpoznał go po wzroście, sylwetce, a w końcu charakterystycznej kurtce - twierdzi rozmówca tvn24.pl. Adam Z. został aresztowany w sprawie zaginięcia Ewy Tylman, idącego go wraz z kobietą zarejestrowała kamera monitoringu zainstalowana przy poznańskiej ulicy.

Adam Z. zeznał w śledztwie, że widział tonącą Ewę Tylman, jednak nie z wysokości mostu, a z brzegu Warty. Jak wyjaśnia informator tvn24.pl, wtedy policjanci zainteresowali się świadkiem. - Wyznał, że wziął pieniądze od dwóch detektywów. Instruowali go, jak ma zeznać - przyznaje prokurator z tej sprawy.

Śledczy ustalili, że chodzi o detektywów współpracujących z Krzysztofem Rutkowskim. Z ustaleń wynika również, że świadek za złożenie fałszywych zeznań miał otrzymać około 10 tysięcy złotych.

Rutkowski po złożeniu wyjaśnień został zwolniony. Nie omieszkał pochwalić się tym na portalu społecznościowym.