Dziennik Gazeta Prawana logo

"PiS tworzy sobie dodatkowy niepotrzebny front". Dziennikarze a ograniczenia w dostępie do Sejmu

22 kwietnia 2016, 16:33
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Koniec z wywiadami na sejmowych korytarzach
Koniec z wywiadami na sejmowych korytarzach/Newspix
Umiarkowany dress code - tak, ograniczenia w dostępie dziennikarzy do Sejmu - absolutnie nie. Tak szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Wiktor Świetlik podsumował debatę w tej sprawie. Uczestniczący w niej dziennikarze byli zgodni, że w tej sprawie potrzeba dialogu.

Jednak, jak mówił Świetlik, mimo zaproszenia na debatę, w której uczestniczyli dziennikarze: Beata Lubecka, Łukasz Warzecha i Marek Domagalski, nie dotarli przedstawiciele marszałków Sejmu i Senatu. - skomentował Warzecha. - dodała Lubecka.

Powodem debaty były ograniczenia w pracy dziennikarzy w Sejmie, do których już doszło, i które są planowane.

W grudniu ubiegłego roku marszałek Sejmu zakazał operatorom kamer i fotoreporterom wstępu do kuluarów, czyli korytarza okalającego salę obrad; na początku tego roku weszło zaś w życie zarządzenie, które zamknęło kuluary dla wszystkich dziennikarzy. Zagrodzono też wejścia do korytarza, przy którym znajdują się gabinety marszałka i jego zastępców. Jeśli chodzi o plany na przyszłość, o czym pisała "Rz", dziennikarze zostaną przeniesieni z korytarza głównego Sejmu, gdzie niegdyś znajdował się tzw. okrągły stolik, a dziś są stoły i kanapy dla dziennikarzy, do pomieszczeń, które obecnie zajmuje Straż Marszałkowska. Oznacza to, że dziennikarze zostaną przeniesieni dalej od sali obrad; prawdopodobnie będą mogli utrwalać dźwięk i obraz tylko w dwóch miejscach: w sali konferencji prasowych i na stanowiskach niedaleko galerii nad salą obrad.

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski (PiS) zapewniał w rozmowie z PAP, że nie ma mowy o żadnym ograniczaniu dostępu dziennikarzy do parlamentarzystów. T - przekonywał Karczewski.

Zarówno Warzecha, jak i Świetlik, uznali takie działania władzy za błąd. mówił Świetlik. - przekonywał Warzecha.

Zdaniem Lubeckiej planowane zmiany będą oznaczały "zepchnięcie dziennikarzy do sutereny"  - oburzała się dziennikarka. Jak przekonywała, to bardzo utrudni pracę dziennikarzy i zredukuje ją do nagrywania "przekazów dnia". A - wskazała i podkreśliła, że "powinno zostać tak, jak jest".

Podobną opinię wyraził Warzecha: "Ludzie dostaną tylko to, co politycy będą chcieli im pokazać". Tymczasem - jak zauważył - parlament to nie jest miejsce, gdzie posłom ma być przyjemnie, lecz miejsce ich pracy. - oświadczył.

Natomiast Domagalski zwrócił uwagę, że dzięki brakowi ograniczeń opinia publiczna może oglądać takie rzeczy, jak jedzenie na sali sejmowej, granie na tabletach, czy głosowanie "na dwie ręce".

Paneliści byli zgodni, że w sprawie ograniczeń w dostępie dziennikarzy do Sejmu niezbędne są - jak to ujął Warzecha - "uzgodnienia, konsultacje, dogadywanie się; rozmowa, a nie narzucanie własnych wyobrażeń o tym, jak to ma być". W jego ocenie, w toku takich rozmów powinno się udać wspólnie ustalić strefy bez dziennikarzy w parlamencie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj