Dziennik Gazeta Prawana logo

Dawny kolega pozywa Lecha Wałęsę. Kto był "Bolkiem"?

23 czerwca 2017, 14:21
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Lech Wałęsa
Lech Wałęsa/Shutterstock
W procesie, jaki b. prezydentowi Lechowi Wałęsie wytoczył jego dawny kolega ze Stoczni Gdańskiej - Henryk Jagielski, jeden ze świadków zeznał w piątek, że w zakładzie mówiło się, iż Jagielski może donosić na kolegów. Inny świadek mówił, że takich pogłosek nie słyszał.

Proces toczy się od maja przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Henryk Jagielski żąda od Wałęsy przeprosin i 20 tys. zł. za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB. Rejestrację Jagielskiego potwierdził w maju w sądzie, na pierwszym posiedzeniu w tej sprawie, Sławomir Cenckiewicz. Historyk uznał jednak jego przypadek za "dość złożony".

W piątek, przed sądem zeznawało dwóch byłych pracowników wydziału, w którym na początku lat 70. pracował także Jagielski.

Jeden ze świadków przyznał, że w stoczni o Jagielskim "chodziły pogłoski, że był donosicielem". Dodał, że były to "plotki, rozsiewane między ludźmi, żeby być ostrożnym, bo jest prawdopodobnie donosicielem". "Myśmy wtedy nie rozróżniali milicji, SB. Sądziliśmy, że donosił milicji" – wyjaśnił świadek zapytany o to, komu miał donosić Jagielski. Dodał, że Jagielski "sam wielokrotnie wspominał, że ma kuzyna czy kogoś w milicji".

Świadek dodał też, że jego samego ostrzegał przed Jagielskim nieżyjący już działacz stoczniowej opozycji Henryk Lenarciak. - – powiedział świadek dodając, że "nie dociekał dlaczego, skąd taka informacja". – mówił.

W czasie zeznań tego świadka Jagielski często się uśmiechał, dając wyraz niewiary w prawdziwość padających słów. Poproszony w pewnym momencie przez świadka - swojego dawnego kolegę - o to, by "nie śmiał się tak dziwnie", Jagielski odpowiedział: "". - – odpowiedział na te słowa świadek. Wcześniej w zeznaniach przyznawał, że gdy po roku 80. widział się z Jagielskim, ten "bardzo wychwalał Wałęsę, był w niego wpatrzony, jak w tęczę".

Drugi zeznający w piątek przed sądem świadek - także były pracownik wydziału, w którym na początku lat 70. pracował Jagielski, pytany przez sąd, czy słyszał, żeby Jagielski był współpracownikiem SB, odpowiedział: "Nie".

Proces w tej sprawie rozpoczął się 19 maja. - - mówił wówczas dziennikarzom 85-letni Jagielski.

W piątek, obaj świadkowie zeznający przed sądem, zgodnie wyjaśniali, że Jagielski został przeniesiony do innego wydziału po tym, jak uderzył magazyniera. Jeden ze świadków dodał, że w czasie tego incydentu, Jagielski miał też nazwać magazyniera "czerwoną szmatą". Obaj zeznający w piątek świadkowie zapewniali, że przenosiny Jagielskiego do innego wydziału nie miały nic wspólnego z działalnością polityczną, a były próbą uchronienia go przed zwolnieniem dyscyplinarnym za uderzenie kolegi. Świadkowie przyznali też przed sądem, że Jagielski należał do ludzi, którzy "lubili awantury".

Będący obecnie dyrektorem Wojskowego Biura Historycznego historyk Sławomir Cenckiewicz, który zeznawał w tej sprawie przed sądem w maju, przyznał wówczas, że pracując wraz z Piotrem Gontarczykiem nad książką "SB a Lech Wałęsa" (wydana w 2008 r. przez IPN) odkrył, że SB zarejestrowała Jagielskiego w latach 60. jako swojego tajnego współpracownika o pseudonimie "Rak".

- - zeznał Cenckiewicz.

Historyk przyznał, że przypadek Jagielskiego to sprawa "dość złożona".

- - dodał.

W ocenie Cenckiewicza, sam fakt rejestracji kogoś jako tajnego współpracownika nie wystarcza, żeby uznać taką osobę za agenta.

Podobną opinię wygłosił w maju przed sądem b. działacz opozycji antykomunistycznej Krzysztof Wyszkowski. - - ocenił Wyszkowski.

Zdaniem Wyszkowskiego, wielokrotnie "SB uznawała wielu ludzi za swoich agentów, choć te osoby nie miały o tym zielonego pojęcia".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj