Dziennik Gazeta Prawana logo

Przed gdańskim sądem ruszył proces byłego pracownika stoczni przeciwko Wałęsie

19 maja 2017, 13:46
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Lech Wałęsa
Lech Wałęsa/Shutterstock
Sąd Okręgowy w Gdańsku rozpoczął w piątek proces, jaki b. prezydentowi Lechowi Wałęsie wytoczył jego dawny kolega ze Stoczni Gdańskiej. Henryk Jagielski żąda przeprosin za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB. Rejestrację Jagielskiego potwierdził w sądzie Sławomir Cenckiewicz, ale uznał jego przypadek za "dość złożony".

Oprócz przeprosin Jagielski domaga się też od Wałęsy 20 tys. zł zadośćuczynienia, ale żądanie to znajduje się w pozwie rozszerzonym, którego sąd jeszcze oficjalnie nie przyjął.

Sprawa dotyczy wypowiedzi b. prezydenta RP z 20 stycznia 2017 r. podczas konferencji naukowej organizowanej przez Instytut Pamięci Narodowej pt. "Sprzeczne Narracje. Historia powojennej Polski". Wałęsa zarzucił wówczas zarzucił Jagielskiemu tajną współpracę z SB.

" - mówił w piątek dziennikarzom 85-letni Jagielski, który jak Wałęsa był elektrykiem w Stoczni Gdańskiej w latach 70. XX wieku.

Wałęsa nie pojawił się w sądzie, reprezentował go pełnomocnik Maciej Prusak. Adwokat b. prezydenta powiedział dziennikarzom przed rozpoczęciem procesu, że strona pozwana wniosła do sądu o oddalenie pozwu. Nie chciał jednak w żaden inny sposób komentować sprawy. Pełnomocnik Wałęsy wniósł też o wyłączenie jawności procesu, ale sąd odrzucił ten wniosek.

Jako świadek przed sądem zeznawał w piątek historyk Sławomir Cenckiewicz, który jest obecnie dyrektorem Wojskowego Biura Historycznego.

Przyznał, że pracując wraz z Piotrem Gontarczykiem nad książką "SB a Lech Wałęsa" (wydana w 2008 r. przez IPN) odkrył, że SB zarejestrowała Jagielskiego w latach 60. XX wieku jako swojego tajnego współpracownika o pseudonimie "Rak".

- zeznał Cenckiewicz.

Historyk przyznał, że przypadek Jagielskiego to sprawa "dość złożona".

- dodał.

W ocenie Cenckiewicza, sam fakt rejestracji kogoś jako tajnego współpracownika nie wystarcza, żeby uznać taką osobę za agenta.

Przed sądem wystąpił również jako świadek b. działacz opozycji antykomunistycznej Krzysztof Wyszkowski.

- ocenił Wyszkowski.

Zdaniem Wyszkowskiego, wielokrotnie "SB uznawała wielu ludzi za swoich agentów, choć te osoby nie miały o tym zielonego pojęcia".

Wyszkowski dodał, że poznał Jagielskiego latem 1978 r.

"To człowiek odważny, zdecydowany antykomunista. Jedyna osoba, która ma wobec niego wrogi stosunek, to właśnie Lech Wałęsa, któremu naukowo udowodniono, że bezsprzecznie był autorem donosów na Jagielskiego. Powód często namawiał Wałęsę, żeby się przyznał, że był "Bolkiem". Jeszcze w latach 90., kiedy ja miałem procesy z Wałęsą ich wzajemne stosunki były koleżeński  - dodał.

W rozmowie z dziennikarzami Wyszkowski mówił, że Jagielski słusznie pozwał Wałęsę do sądu.

- powiedział.

Następna rozprawa w procesie Jagielskiego przeciwko Wałęsie odbędzie się 23 czerwca - ma na niej zeznawać jako świadkowie trzech byłych pracowników wydziału W4 Stoczni Gdańskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj