Jak napisała wrocławska "Gazeta Wyborcza", 13 grudnia wieczorem, w 37. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, około 100 nacjonalistów, narodowców i kibiców WKS Śląsk wzięło udział w demonstracji, która miała uczcić jego ofiary. Podczas demonstracji Jacek Międlar nazwał Lecha Wałęsę "komunistycznym zdrajcą". Z kolei Tadeusza Mazowieckiego określił "komunistycznym parchem" i spalił jego portret.
Szefowa UED Elżbieta Bińczycka podkreśliła na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie, że jako przewodnicząca formacji, którą w 1990 r. tworzył premier Tadeusz Mazowiecki (UD), "chciała wyrazić najwyższe oburzenie atakiem na pamięć premiera i to w dniu symbolicznym 13 grudnia". - dodała.
- - dodała Bińczycka.
Poseł Stefan Niesiołowski, który był internowany z Mazowieckim w obozie internowania w Jaworzu i Darłówku ocenił, że nazywanie byłego premiera "komunistycznym parchem" jest "wyjątkowe plugawe". Jak ocenił, Międlara, który był księdzem, "politycznie wyhodowało PiS, które go tolerowało, które przymykało oko, które pozostawało całkowicie bierne na jego występy".
- - dodał Niesiołowski.
Poseł Jacek Protasiewicz powiedział, że jako parlamentarzyście z Wrocławia jest mu szczególnie przykro, że w tym mieście dwa lata temu Piotr Rybak spalił kukłę symbolizującą Żyda. - - zaznaczył.
- - dodał Protasiewicz.
Jak podkreślił, zawiadomienie ws. Międlara zostanie złożone do Prokuratury Rejonowej dla Starego Miasta we Wrocławiu. - - podkreślił poseł.
Zmarły w 2013 roku Tadeusz Mazowiecki był pierwszym po wojnie niekomunistycznym premierem w tej części Europy; największą zasługą jego rządu było przeprowadzenie transformacji ustrojowej Polski. Sejm przyjął dymisję rządu Mazowieckiego 14 grudnia 1990 po tym, jak były premier przegrał w I turze wyborów prezydenckich z Lechem Wałęsą i Stanisławem Tymińskim.