Czy słowa nacjonalisty Jacka Międlara wyczerpują art. 126 a kodeksu karnego, który zakazuje nawoływania lub pochwalania ludobójstwa, udziału w masowym zamachu, czy dyskryminacji - to właśnie ma stwierdzić biegły po analizie 40-minutowego filmu.

Po interwencji wrocławskiej policji serwis YouTube usunął już skandaliczne nagranie wideo, na którym były ksiądz mówi m.in. o czystości rasowej i wykazuje zrozumienie dla masowego mordercy, który rzekomo "bronił białej Europy". Brenton Tarrant zresztą w grudniu odwiedził Polskę - co też ujawniło RMF FM.

Dlaczego prokuratura do tej pory nie reagowała na bulwersujący film? Dlatego, że żadne zawiadomienie w tej sprawie nie wpłynęło - dowiedział się reporter radia.

Sam Międlar utrzymuje, że na nagraniu nie pochwalał zamachu. Tego samego zdania jest m.in. Krzysztof Bosak, który napisał na Twitterze, że film Międlara "to była analiza z pozycji katolickich, narodowo-konserwatywnych i potępienie zamachu. Sugerowanie czegoś przeciwnego to niegodziwość".

Jak dowiedział się RMF FM Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jacka Międlara w związku z opublikowaniem filmu dotyczącego zamachowca z Nowej Zelandii. Według Adama Bodnara, były ksiądz tłumaczył w filmie poglądy sprawcy zamachu, utożsamiał się z nimi, próbując wzbudzić poczucie zagrożenia cywilizacyjnego.

Uważa, że mogło dojść do popełnienia dwóch przestępstw - nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych, ale także do publicznego pochwalania zamachu. Podkreśla, że nagranie ma zmierzać do wywołania uczucia nienawiści i braku akceptacji wobec osób utożsamionych z inną rasą. Według niego analiza wypowiedzi Międlara nie pozostawia wątpliwości, że usiłuje on usprawiedliwić postępowanie sprawcy zamachu. Prokuratura - po zawiadomieniu RPO - jest zobowiązana wszcząć śledztwo z urzędu. Wcześniej nie zareagowała na nagranie, bo - jak usłyszał reporter RMF FM - żadne zawiadomienie w tej sprawie nie wpłynęło.