Sepsa uderzyła po raz trzeci w ostatnich dniach. Organizm kolejnego dziecka zaatakowały groźne meningokoki. Jak podaje RMF, pięciolatek jest w szpitalu w Krakowie, ale jego życiu nie grozi niebezpieczeństwo. Z godziny na godzinę jego stan się poprawia - uspokajają lekarze.
Sepsa atakuje znienacka. Wystarczy kilka godzin, by organizm dziecka został doszczętnie zniszczony. Meningokoki paraliżują bowiem pracę narządów wewnętrznych, zaburzają proces krzepnięcia krwi. Ośmioletni chłopiec z Krakowa, którego ostre zakażenie dopadło nagle w czwartek, zmarł w szpitalu po kilkunastu godzinach od wykrycia sepsy.
Teraz w tym samym mieście sepsę wykryto u pięciolatka. Na szczęście chłopiec powoli dochodzi do siebie. Lekarze mówią, że nic nie zagraża jego życiu, choć stan dziecka wciąż jest poważny.
Wczoraj meningokoki wykryto także u pięciolatka z Wrocławia. Lekarze już prawie dobę walczą o jego życie. Chłopiec leży na oddziale intensywnej opieki medycznej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|