Dziennik Gazeta Prawana logo

Pochwalał w sieci zabójstwo Adamowicza, sąd nie miał wątpliwości

16 października 2019, 17:45
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Sąd
Sąd/Shutterstock
Sąd Rejonowy w Rykach (Lubelskie) skazał Jarosława J. na karę więzienia w zawieszeniu i grzywnę za publiczne pochwalanie w internecie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i nawoływania do zabójstwa prezydentów Warszawy i Poznania.

Sąd w Rykach uznał oskarżonego także za winnego posiadania narkotyków. Skazał 38-letniego Jarosława J. na karę łączną 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata i 3 tys. zł grzywny.

Według aktu oskarżenia, Jarosław J. zamieścił 14 stycznia br. na portalu społecznościowym wpisy pochwalające zabójstwo Adamowicza. Autor nawoływał także do popełnienia zbrodni zabójstwa prezydentów Warszawy - Rafała Trzaskowskiego i Poznania - Jacka Jaśkowiaka.

Jak ustalili śledczy, Jarosław J. napisał m.in.: „tak się kończy popieranie homoseksualizmu”, „każdy zboczeniec tak kończy”, „każdy zwolennik homoseksualizmu tak skończy”, „jeszcze Warszawa i Poznań”. Następnego dnia wpisy te zostały usunięte.

Mężczyzna został zatrzymany 17 stycznia. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli marihuanę.

Jarosław J. w śledztwie przyznał się do zamieszczania wpisów; twierdził, że kiedy ich dokonywał, był pijany.

Prokurator uznał, że słowa użyte przez oskarżonego były publicznym, dostępnym dla nieograniczonej liczby osób, pochwalaniem przestępstwa zabójstwa; a wpis „jeszcze Warszawa i Poznań” w kontekście wydarzeń z 13 stycznia, czyli zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, należy ocenić jako nawoływanie do zabójstwa kolejnych osób.

Z opinii biegłego psychiatry wynika, że Jarosław J. miał zdolność rozpoznania znaczenia swoich czynów i pokierowania swoim postępowaniem. Jarosław J. od 17 stycznia do 6 lutego przebywał w areszcie śledczym. Mężczyzna nie był wcześniej karany.

Wyrok sądu w Rykach nie jest prawomocny.

Paweł Adamowicz 13 stycznia br. podczas wieczornego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku został na scenie zaatakowany kilka razy nożem przez 27-letniego Stefana W. 53-letni samorządowiec zmarł następnego dnia w szpitalu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj