Podczas badania respondenci pytani byli, czy uważają, że ludzie tacy jak oni mają wpływ na sprawy kraju, a następnie pytani byli czy mają wpływ na sprawy swojego miasta, gminy.

Reklama

58 proc. respondentów odpowiedziało, że tacy ludzie jak oni nie mają wpływu na sprawy kraju. Natomiast 39 proc. sądzi, że mają. 3 proc. nie ma zdania na ten temat.

Od poprzedniego pomiaru z sierpnia 2018 roku odsetek wyrażających przekonanie o wpływie obywateli na politykę nieco wzrósł (o 5 punktów procentowych i o tyle również zmniejszył się odsetek będących przeciwnego zdania) i – patrząc z dłuższej perspektywy – jest jednym z najwyższych, odkąd o to pytamy, czyli od 1992 roku - komentuje ten wynik CBOS.

Przekonani o wpływie zwykłych ludzi na sprawy kraju przeważają wśród najmłodszych respondentów i najbardziej zaangażowanych w praktyki religijne (uczestniczących w nich kilka razy w tygodniu). Częściej niż przeciętnie uważają tak również badani o poglądach prawicowych, mający wyższe wykształcenie, uzyskujący najwyższe dochody per capita (2500 zł i więcej), zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej. Z kolei o braku wpływu częściej niż przeciętnie mówią osoby znajdujące się w średniej i – szczególnie – złej sytuacji materialnej, starsi ankietowani (55 +), mieszkańcy dużych miast (od 100 tys. do 500 tys. ludności) oraz nieuczestniczący w praktykach religijnych.

W zauważalnie większym stopniu przekonanie o braku podmiotowości deklarują respondenci, którzy nie wzięliby obecnie udziału w wyborach parlamentarnych, oraz ci, którzy by to zrobili, ale nie są zdecydowani, na kogo oddaliby głos. Wśród potencjalnych wyborców poszczególnych ugrupowań poczucie wpływu na sprawy kraju jest częstsze niż przeciętnie. Wyjątkiem są zwolennicy Koalicji Obywatelskiej, którzy – podobnie jak większość Polaków – na ogół są zdania, że niewiele w tej kwestii zależy od zwykłych ludzi - czytamy w analizie wyników badania.

Jeśli chodzi o wpływ na sprawy swojego miasta lub swojej gminy to 58 proc. ankietowanych uważa, że ludzie im podobni mają wpływ na sprawy swojego miasta lub swojej gminy, a 38 proc. jest przeciwnego zdania. 4 proc. nie ma zdania na ten temat. Wyniki te pozostają stabilne w stosunku do poprzednich pomiarów z 2018 roku. Można powiedzieć, że od 2016 roku obserwujemy dość stabilną przewagę przekonanych o poczuciu wpływu zwykłych ludzi na sprawy lokalne nad uważającymi inaczej - zauważa CBOS.

Poczucie podmiotowości w wymiarze lokalnym jest w niewielkim stopniu zróżnicowane przez wielkość miejscowości zamieszkania. O poczuciu sprawczości nieco częściej niż przeciętnie mówią mieszkańcy średniej wielkości miast (od 20 tys. do 100 tys. ludności), a nieco rzadziej respondenci z dużych miast (od 100 tys. do 500 tys. ludności). Deklaracje wyraźnie różnicują wiek, poziom wykształcenia badanych i powiązany z tym status ekonomiczny. Relatywnie częściej o tym, że to, co dzieje się lokalnie, zależy od zwykłych ludzi, mówią badani mający wyższe wykształcenie, z gospodarstw domowych o najwyższych dochodach przypadających na osobę, zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej, mający poniżej 35 lat, natomiast wyraźnie rzadziej – najstarsi, najsłabiej wykształceni, źle oceniający własną sytuację materialną i uzyskujący najniższe dochody per capita.

Ujmując wyniki syntetycznie CBOS podaje, że 35 proc. badanych uważa, że ludzie tacy jak oni mają wpływ zarówno na sprawy kraju, jak i to, co dzieje się lokalnie. 24 proc. mówi wyłącznie o wpływie na sprawy swojego miasta lub gminy, a 5 proc. – jedynie na sprawy kraju. 37 proc. wskazuje na brak podmiotowości w jednym i drugim wymiarze.

Przekonaniem, że działania zwykłych ludzi nie mają przełożenia na sprawy publiczne, wyróżniają się osoby znajdujące się w złej sytuacji materialnej, mające wykształcenie podstawowe lub zasadnicze zawodowe, najstarsi respondenci, mieszkańcy dużych miast (od 100 tys. do 500 tys. ludności) oraz niemający sprecyzowanych poglądów politycznych. Z kolei wpływ obywateli zarówno na to, co dzieje się w kraju, jak i lokalnie, częściej niż przeciętnie deklarują najmłodsi badani, najlepiej wykształceni, uzyskujący najwyższe dochody per capita oraz najbardziej zaangażowani w praktyki religijne.

Poczucie podmiotowości w sferze publicznej koresponduje z faktycznym zaangażowaniem społecznym. Osoby, które poświęcały czas na działalność w jakiejś organizacji społecznej, stowarzyszeniu, ruchu, klubie czy fundacji, częściej niż pozostałe są przekonane, że mają możliwość wpływania na sprawy publiczne, zwłaszcza w wymiarze lokalnym. Podobnie z angażowaniem się w dobrowolną i nieodpłatną pomoc na rzecz otoczenia czy potrzebujących, które również współwystępuje z częstszym przekonaniem o tym, że działania zwykłych ludzi mają przełożenie to, co dzieje się w miejscowości i – w mniejszym stopniu – w kraju. Warto podkreślić, że zależności te mają charakter dwukierunkowy. Z jednej strony osoby mające poczucie sprawstwa częściej angażują się w działalność społeczną, a z drugiej – działalność tego typu umacnia poczucie podmiotowości - podaje CBOS.

Według niego, poczucie wpływu na sprawy kraju sprzyja postawie obywatelskiej, zauważalnie zwiększając deklarowaną gotowość do głosowania w hipotetycznych wyborach parlamentarnych i nadchodzących prezydenckich. Najwyższy odsetek niezamierzających głosować lub co do tego niezdecydowanych obserwujemy wśród badanych uważających, że od ludzi im podobnych nic nie zależy.

Nieprzerwanie od około czterech lat większość Polaków (niemal sześciu na dziesięciu) ma poczucie wpływu na to, co dzieje się w ich miejscowości. W stosunku do wcześniejszego okresu (przed 2016 rokiem) zwiększyło się również przekonanie o wpływie obywateli na sprawy kraju, jednak w tym przypadku nadal przeważa poczucie braku podmiotowości. Wciąż znaczna część badanych (niespełna dwie piąte) w ogóle nie ma poczucia, że w sferze publicznej coś od nich zależy - zauważa CBOS.

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face)wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 6–16 lutego 2020 roku na liczącej 958 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Reklama