Piszę, aby wyprzedzić wszelkie medialne „nadinterpretacje”, czy sensacyjne doniesienia. Przede wszystkim w każdej sytuacji należy zachować spokój!

Reklama

Od dziś rozpocząłem obowiązkową kwarantannę domową (wraz z żoną) w związku z potwierdzeniem w organizmie naszego dorosłego syna koronawirusa. Potrwa ona do niedzieli 22 Marca, chyba, że w międzyczasie wystąpią niepożądane objawy (pisownia oryginalna - przyp. red.) – informuje Zwoliński.

Oświadcza we wpisie, że osoby, które miały z nim kontakt zostaną poddane obserwacji, ale uspokaja też, że prawdopodobieństwo, że zaraziły się koronawirusem wynosi maksymalnie 10 proc. Opisuje również cały proces diagnozowania wirusa, jaki przeszedł jego syn.

Dzisiaj ( wtorek) w południe mój syn ( Adrian)- mieszkaniec Pruszkowa – poinformował mnie, że zauważył u siebie objawy zbliżone do zarażenia wirusem SARS-Cov-2, czyli gorączka ok 38 stC, duszności, suchy kaszel, bóle mięśniowe. Ponieważ w pracy miał ostatnio styczność z osobami, które wróciły z północnych Włoch zadzwonił na infolinię Ministerstwa Zdrowia. Bardzo szybko uzyskał połączenie i sympatyczny Pan po krótkim wywiadzie stwierdził ,że istnieje podejrzenie zarażenia i podał mu dwa adresy na które miał zadzwonić w celu uzyskania dalszych wskazówek – pisze wójt.

Okazuje się, że gdy syn wójta zadzwonił pod pierwszy podany mu numer, kobieta, która odebrała telefon stwierdziła, że jej placówka nie jest przygotowana na działania związane z chorobami zakaźnymi i ministerstwo nie powinno podawać ich numeru co już im kilkakrotnie zgłaszano. Pod drugim numerem telefonu, który był numerem szpitala zakaźnego, odbierająca telefon stwierdziła, że jeżeli mężczyzna nie ma więcej niż 38 stopni Celsjusza, to jest to zwykła grypa.

Zaleciła synowi udanie się do lekarza pierwszego kontaktu. Na szczęście Adrian wykazał się rozsądkiem, zadzwonił do przychodni, a tam jeszcze bardziej rozsądna Pani doktor zaleciła mu natychmiastowe udanie się do wspomnianego wcześniej szpitala zakaźnego. Stwierdziła również ,że jeżeli go nie przyjmą to ona prosi o informację i osobiście będzie interweniowała.

W szpitalu po odczekaniu w kolejce, Adrian przeszedł wywiad i pomiar temperatury. Ponownie zasugerowano mu grypę. Ponieważ się uparł na testy, sympatyczna, ale bardzo zmęczona Pani doktor pobrała mu wymaz z nosogardła. Po kolejnych 5 godzinach otrzymaliśmy informację o pozytywnym wyniku na obecność koronawirusa. Ze względu na młody wiek, zdrowy i silny organizm oraz brak większych problemów z oddychaniem rokowania są bardzo dobre. Nie mniej najprawdopodobniej najbliższe dwa tygodnie syn spędzi w szpitalu. Wraz z nim na oddział przyjęto 4 osoby – pisze Zwoliński.

Dodaje w swoim wpisie, że sam zadzwonił do Inspektoratu Sanitarnego w Pruszkowie i został objęty dwutygodniową kwarantanną.

Pierwsza podstawowa sprawa, która mnie poruszyła to niechęć służb do wykonywania testów na obecność wirusa. Niepokoi także trochę chaos informacyjny. Co jednak podkreśla syn widać ogromne zaangażowanie personelu medycznego ( i niestety zmęczenie). Ze swojej strony mogę powiedzieć, że działanie Inspektoratu Sanitarnego w Pruszkowie i informacja w wolskim szpitalu zakaźnym była na przysłowiową 6 z plusem – stwierdza we wpisie.

Życząc wszystkim zdrowia, podsumował swój wpis w zabawny sposób.

Na marginesie dodam .Bardzo kocham swoją małżonkę ( i mam nadzieję że z wzajemnością :-) ), jednak dwa tygodnie!!! 24 godziny na dobę!!! w 4 ścianach!!! może oznaczać, że to nie będzie kwarantanna , ....a prawdziwy czyściec – napisał.