– informuje Zwoliński.
Oświadcza we wpisie, że osoby, które miały z nim kontakt zostaną poddane obserwacji, ale uspokaja też, że prawdopodobieństwo, że zaraziły się koronawirusem wynosi maksymalnie 10 proc. Opisuje również cały proces diagnozowania wirusa, jaki przeszedł jego syn.
– pisze wójt.
Okazuje się, że gdy syn wójta zadzwonił pod pierwszy podany mu numer, kobieta, która odebrała telefon stwierdziła, że jej placówka nie jest przygotowana na działania związane z chorobami zakaźnymi i ministerstwo nie powinno podawać ich numeru co już im kilkakrotnie zgłaszano. Pod drugim numerem telefonu, który był numerem szpitala zakaźnego, odbierająca telefon stwierdziła, że jeżeli mężczyzna nie ma więcej niż , to jest to zwykła grypa.
– pisze Zwoliński.
Dodaje w swoim wpisie, że sam zadzwonił do Inspektoratu Sanitarnego w Pruszkowie i został objęty dwutygodniową kwarantanną.
– stwierdza we wpisie.
Życząc wszystkim zdrowia, podsumował swój wpis w zabawny sposób.
– napisał.